BY DOBRZE ŻYĆ, TRZEBA ZACZĄĆ MYŚLEĆ I... MARZYĆ



Krótki konspekt artykułu - Władimir Megre do czytelników
(almanach nr 2, 2001 r.) na temat projektowania posiadłości.

Chodźcie wszyscy przystąpimy do budowania! Ale do jakiego? I tu chcę zwrócić się przede wszystkim do czytelników swoich książek. Was często nazywają "anastazjowcami", i dlatego ja czasem też dla uproszczenia będę korzystać z tej nazwy.

Szanowni anastazjowcy, przystępować do budowania trzeba, i to natychmiast. Lecz najpierw do budowania w swoich myślach. Głównie, trzeba konkretnie i szczegółowo zmodelować w myślach swoje siedlisko i przyszłe miejsce zamieszkania ogólnie rzecz biorąc.

Przytoczę słowa Anastazji, mówiącej o tym, czego trzeba dla urzeczywistniania marzenia. Anastazja twierdzi, że marzenie koniecznie spełni się... - "Jeżeli nie abstrakcyjne marzenie. Jeżeli ono przemyślane do najdrobniejszych detali i nie przeczy prawom duchowości. Takie marzenie nie zawsze udaje się zbudować. Trzeba, by myśl bardzo-bardzo szybko pędziła i wibracja uczuć była odpowiednia, wtedy na pewno się ziści. To naturalne. W życiu wielu ludzi tak się wydarza".

O czym to mówi? O tym, że głównie trzeba zrobić przemyślany do najdrobniejszych szczegółów projekt. Zbudować posiadłość w swoich myślach, przenieść ją na papier, omówić ze swoimi przyjaciółmi i specjalistami, potem jeszcze trzeba zmodelować projekt całego osiedla, przy tym uwzględnić maksimum przedstawionych kwestii. Spróbuję wyliczyć niektóre z nich:

Główne sprawy, które trzeba uwzględnić przy projektowaniu posiadłości:
- Ziemia w posiadłości powinna być zawsze urodzajna (samoregenerująca się).
- Różnorodność roślin powinna zaspokajać potrzeby rodziny w wyżywieniu, a w razie konieczności, i w leczeniu.
- Płody z siedliska powinny przynosić dochód rodzinie.
- Obraz całej posiadłości powinien być ładny, wygodny i funkcjonalny.
- Dom powinien być energooszczędny, ekologicznie czysty, wolny od zależności od sieci elektrycznej, wodociągowej, kanalizacyjnej, gazowej.
- Planowanie domu powinno uwzględniać możliwości i umiejętności twórcze konkretnej rodziny.

Co trzeba uwzględnić przy projektowaniu osady:
- Wygodne dojazdy do każdego siedliska.
- Obecność terenu wspólnego dla zebrań i odpoczynku mieszkańców.
- Obecność szkoły podstawowej.

Władimirski fundusz kultury spotkał się z problemem projektowania - jak tylko we władzach zaczęto pozytywnie rozpatrywać kwestię o wydzieleniu ziemi w obwodzie Władimirskim pod budowę osady ekologicznej. Okazało się, że projektu posiadłości, z uwzględnieniem wszystkich wyżej wymienionych warunków, nie ma nigdzie na świecie. Poszukiwania w firmach projektowych, na uczelniach, w obszernych zasobach internetu zakończyły się fiaskiem. To dziwne: ludzie wynaleźli bombę atomową, mnóstwo maszyn i mechanizmów, zużywając kolosalne ilości zasobów materialnych i intelektualnych, po księżycu się przeszli, a o normalnym miejscu do życia chociaż jednej rodziny - nie pomyśleli.

CO ROBIĆ?

Pomyślmy razem. Od razu powiem - urządzić życie tak, jak to zrobiła Anastazja, nie wyjdzie ze względu na następujące przyczyny: - Polanę, na której ona żyje, urządzało niejedno pokolenie przodków: oni kształtowali świat roślin, świat zwierząt; - Anastazja już urodziła się w tym, swoim własnym świecie. Ona odróżnia się od nas możliwościami fizycznymi, intuicją i intelektem. Możliwe, że jeszcze czymś więcej. Posiadać jej zdolności i zdrowie, na pewno, będą dopiero nasze dzieci i wnuki. A cóż może zdziałać nasze pokolenie? Nas czeka rozpoczęcie wszystkiego niejako od zera. Czeka nas, przede wszystkim, sprzątanie tam, gdzie naśmieciliśmy. Nam trzeba zacząć tworzyć rodowe posiadłości, przestrzeń miłości, która w pełnej mierze zacznie funkcjonować i dawać plon dla naszych dzieci i wnuków.

Czeka nas wcześniej niespotykane połączenie i wyrównanie przeciwieństw: osiągnięć technokratycznego świata i świata czystej przyrody.

W tym będziemy pierwsi i będziemy na zawsze. Będziemy wieczni, dlatego że nie na chwilowe przyjemności będziemy pracować, a na wieczne - więc, i wieczność będzie pracować dla nas. My jej będziemy potrzebni.

A konkretniej o projekcie? Kto go zrobi? Tylko my sami! Jak?

BĘDZIEMY MYŚLEĆ RAZEM

Spróbujmy wziąć już istniejące standardowe projekty ekodomów z własnym energoobiegiem - nad tym problemem już wiele lat pracują naukowcy, zjednoczeni w organizacji pod nazwą "Ekodom". Obejrzyjmy ich projekty, omówimy, wniesiemy do nich swoje poprawki i zaadaptujemy pod swoje warunki.

Trudniej z projektem krajobrazu, z jego roślinami i światem zwierząt. Projekt, odpowiadający postawionym warunkom, nie istnieje. Stworzyć go jednemu człowiekowi, prawdopodobnie, niemożliwe. Żeby coś takiego zrobić, trzeba być jednocześnie agronomem, botanikiem, hodowcą, malarzem, projektantem itd. Najprawdopodobniej, tu należy wypracować kolektywną myśl. Dlatego proponuję: anastazjowcy różnych regionów, łączcie się w grupy i zacznijcie jednocześnie uczyć się i projektować.

Komuś może wydać się dziwne, że sugeruję nie śpieszyć się z pracami bezpośrednio na ziemi. Zapewniam was, to podyktowane przez pragnienie nie popełniania kolejny raz tych błędów, które z niesamowitym uporem powtarzamy od stuleci, a może i tysiącleci.

Na przykład, wiele razy mi mówiono, że nawet na tysiącu pięciuset metrach latem wypada pracować od rana do nocy, jeżeli chcesz, by urodzaj był dobry, a tu cały hektar. Lecz okazało się, że przy poprawnym rozplanowaniu hektara nakład pracy będzie nawet mniejszy niż na piętnastu setkach ziemi.

Osądźcie sami, według słów Anastazji, minimum ćwierć hektara trzeba poświęcić na leśno-parkową strefę, a 1000-1500 m setek na ogród. Pół tysiąca metrów pójdzie na żywopłot, składający się z krzaków i drzew. Wszystko to nie żąda takiej uwagi jak, na przykład, grządki, a odwrotnie, padające z drzew liście nawożą glebę, pomagają jej ustabilizować się. Więc, u was nie będzie konieczności corocznie kupować organiczne i nieorganiczne nawozy, męczyć się nawożeniem.

Ulokowane w leśnej strefie zwierzęta domowe, na przykład, konie, kozy, kury i pszczoły, także nie będą wymagać szczególnej opieki.

Wysadzając las, trzeba od razu zaprojektować naturalne siedliska dla zwierząt, które planujecie utrzymywać w swojej posiadłości. Przy tym one powinny być wygodne i ładne. Nawet kurnik można zbudować np. jako mały domek, umocowany na gałęziach drzew.

Ponieważ leśna strefa będzie ograniczona przez żywy płot, zagrody dla zwierząt nie trzeba będzie zamykać. Ich swoboda pozwoli im, choćby nawet częściowo, na własną rękę odżywiać się, i nie koncentrować w jednym miejscu ich odchodów. Nie trzeba będzie tracić czasu na stałe czyszczenie obór z obornika, jak to odbywa się przy tradycyjnym hodowaniu zwierząt domowych.

Mieszając się z padającymi z drzew liśćmi, małymi gałązkami, odchody zwierząt będą tworzyć idealną warstwę humusu wewnątrz leśnej strefy. Woda opadowa będzie roznosić odżywczą organiczną mieszankę wokół.

Jeżeli trzeba będzie zebrać żyzną część gleby z lasu, aby nawozić grządki, to wszystko jedno będzie lżej i taniej, niż przywozić je skądś, a następnie rozrzucać po całym obszarze. Ponadto, istniejący w waszym lesie humus, będzie lepszym jakościowo i bardziej pożytecznym dla roślin, niż kupiony obornik.

Ptaki, które uwiją swoje gniazda na drzewach, będą zbierać z nich przeróżne szkodniki, uwalniając was od zapotrzebowania na różne opryski.

Jak widzimy, poprawne rozplanowanie nasadzeń na jednym hektarze, w sumie uwalnia od nakładów na kupowanie nawozów i kosztownych herbicydów, jednocześnie obniżając konieczną pracę.

I jeszcze o jednym aspekcie. Przypomnijmy sobie, jak wygląda wiele nowoczesnych wiejskich podwórek. Często wypielęgnowany dom mieszkalny okrążają, nieomal przylegające do domu zniszczone gospodarcze zabudowania, zagrody. Na dworze - naturalne od takiego sąsiedztwa błoto i nieprzyjemne zapachy. Przy obecności leśnej strefy, w której w naturalnym środowisku będą znajdować się zwierzęta domowe, tego wszystkiego można uniknąć. A dom mieszkalny niech lepiej okrążają kwiatowe klomby.

Nie da się czegoś takiego stworzyć na małej daczy, bo byłoby zbyt mało miejsca na las. Dorastające drzewa ocieniałyby dużą część waszej działki lub ziemię waszego sąsiada.

Leśna strefa waszej przestrzeni nie tylko będzie nawozić ziemię i służyć za dom dla zwierząt domowych. Przy poprawnym rozmieszczeniu i zbiorze roślin ona może jednocześnie stać się dostawcą niezbędnych do życia artykułów spożywczych. Grzyby, jagody, zioła - to tylko mały asortyment z wielkich zasobów darów lasu. Mogę przytoczyć taki przykład: dziesięć drzew cedrowych może zaspokoić rokroczne potrzeby trzyosobowej rodziny - w mące, oleju, mleku. Wszystkie te artykuły można otrzymywać z orzecha cedrowego. Próbowałem różnych potraw z tych produktów - one są wspaniałe!

W ten sposób, człowiek, urządzający hektar gołej ziemi, podobny jest do programisty, tworzącego i uruchamiającego superdoskonały program. Od niego zależy, czy przy pracy programu będą błędy, wymagające stałego korygowania, czy zacznie on pracować na setki lat bez jego pomocy, nie wykazując żadnych błędów, a tylko doskonaląc się na własną rękę.

Idealna sytuacja, kiedy w waszym siedlisku wszystko będzie pracować w ten sposób, by zamiast marszu po sklepach można było, wychodząc z domu, wziąć niezbędny produkt ze swojej ziemi. Świeży, czysty, ekologiczny produkt, pożyteczny dla waszego zdrowia, a nie podejrzanej jakości konserwowany produkt ze sklepu. Oczywiście, tego nie można osiągnąć za rok lub dwa, lecz do tego trzeba dążyć, dlatego i nawołuję, aby zacząć o tym myśleć.

Proponuję, przede wszystkim anastazjowcom, organizować w swoich rejonach cotygodniowe seminaria i zapraszać na nie specjalistów różnych dziedzin i praktyków, na przykład, starszych ludzi, którzy osiągnęli pozytywne rezultaty na swoich działkach letniskowych w waszym regionie.

Trzeba zbierać informację, włączyć swoją myśl, myśleć, wyobrażać: jak będziecie żyć w swoim siedlisku nie tylko wy sami, lecz również wasze dzieci, wnuki i prawnuki. Wiedze Anastazji też można wykorzystać w pełnej objętości. Lecz trzeba uwzględniać, że każde miejsce ma inne właściwości: warunki klimatyczne, skład gleby. Ponadto trzeba zakładać najbardziej niespodziewane czynniki.

Na przykład, spotkałem się z następującym zjawiskiem: w większej części obwodu Władimirskiego nie wyrastają pomidory, wysadzone do gruntu. I w cieplarniach też nie zawsze się udają. "Jakże to tak? - Myślę. - W Nowosybirsku pomidory wysadzone do gruntu wyrastają, a w obwodzie Władimirskim, który jest położony bardziej na południe i ma cieplejszy klimat, nie wyrastają. Dlaczego?"

Rozmawiałem na ten temat i z miejscowymi mieszkańcami, i ze specjalistami od rolnictwa. Wysuwano różne argumenty. "Ciepła mało" - lecz na Syberii lato jeszcze krótsze. "Kwaśne deszcze" - lecz w cieplarni sztuczne nawadnianie. "Choroba jakaś je bez przerwy poraża. Zaczynają gnić od korzeni" - lecz jaka choroba - nikt nie wie.

Potem zapytałem Anastazji - "Dlaczego?". Ona spojrzała na krzak pomidora i odpowiada: "Im brak światła, oprócz naturalnych chmur jest tu wiele sztucznych obłoków. Wiszą sztuczne chmury nad tym miejscem i zakrywają światło słońca". - Wychodzi, że to miejsce jest przeklęte, skoro niebo jest tu zasnute chmurami, które nie dopuszczają słońca? - Ludzie, urządzający tu swoje życie, sami tak uczynili temu miejscu. Do obłoków, powstających naturalnym sposobem, wciąż dodają sztucznie wytworzone - i wskazuje na dwa kominy o średnicy po piętnaście metrów każda. To rury elektrociepłowni, tam ciągle wre praca i tworzą się obłoki.

WYCHOWANIE DZIECI

Wzywam wszystkich, przede wszystkim anastazjowców, do poświęcenia szczególnej uwagi przyszłemu projektowi swojego siedliska, lecz to nie oznacza, że można zwlekać z budowaniem przyszłości. Nawet, jeżeli wam trzeba będzie pracować nad projektem pół roku lub rok, ten okres może okazać się nie mniej pożyteczny, niż życie waszej rodziny w przepięknej wymarzonej przyszłości.

Praca nad projektem własnego siedliska to sprawa rodzinna. Jeżeli w nią będą wciągnięci rodzice, dziadkowie i dzieci, to trudno sobie wyobrazić, co może bardziej połączyć rodzinę, zbliżyć wszystkich jej członków, niż wspólne projektowanie swojej przyszłości i przyszłości swojego kraju. Ja nie pomyliłem się, mówiąc "swojej przyszłości i przyszłości swojego kraju", właśnie tak należy mówić sobie i dzieciom. Jeżeli jedna rodzina urządzi swój hektar ziemi, zmieniając go w rajski zakątek, to, oczywiście, nie wpłynie na ekonomię i ekologię państwa. Jeżeli takich rodzin będzie połowa ze wszystkich zamieszkałych w Rosji, to Rosja stanie się dwa razy piękniejsza, i ekologiczne warunki zmienią się na lepsze.

Jeżeli w waszej rodzinie są dzieci w wieku przedszkolnym lub uczniowie młodszych klas, możecie taką wspólną pracą ułatwić ich naukę, uczynić proces ich nauki w szkole bardziej atrakcyjnym i efektywnym.

Dzisiaj każdy może stać się wielkim twórcą, artystą, rzeźbiarzem. Wasze twory będą odzwierciedlone nie na martwym białym płótnie, a na wiecznej ziemi. Niech one będą przepiękne. Przecież będziecie w nich żyć. I wasze życie będzie przepiękne!

................................................................................... W. Megre

Tłumaczenie - Mateusz Aponiewicz


Wyszukaj

Polecamy