Stenogramy i cytaty z wypowiedzi Władimira Megre na konferencjach w latach 2008-2010 - część pierwsza



Od tłumacza - Niektóre cytaty, wyrwane z kontekstu, mogą wydawać się niezrozumiałe lub nawet głupie, ale właśnie w takiej oderwanej formie zostały przedstawione na stronie www.anastasia.ru i nie da się temu zaradzić ;)
M. Aponiewicz


Rodowa osada "Rodnoje", maj 2008 r.:
Konferencja czytelnicza w Ufie, grudzień 2008 r.:
Spotkanie z czytelnikami na WWC część 1, marzec 2009 r.:
Spotkanie z czytelnikami na WWC część 2, marzec 2009 r.

Rodowa osada "Rodnoje", maj 2008 r.:


«…to dlatego, że ja o kościele prawosławnym napisałem za dużo i w sposób uproszczony. Tak nie wolno robić. Trzeba mówić o konkretnych ludziach, a nie o organizacji w ogóle».

«Jeżeli nam coś nie wychodzi, nam, wam, to trzeba od razu szukać, co zrobiliśmy nie tak, gdzie czegoś nie dokończyliśmy, gdzie niewłaściwie postąpiliśmy, gdzie niewłaściwie pomyśleliśmy? Rozumiecie? Bo inaczej, to można wszystko zwalić na kogoś innego».

«Nie wolno przeklinać, nikogo ani niczego. Dlaczego?...
…Dlatego, że okazuje się, iż ta negatywna energia, ona rzeczywiście istnieje. I przeklinając, zostawiacie ją na swojej działce».

«To bardzo dobrze, że teraz nie wszystko się udaje, gdzieś tam nie układa się. Bardzo dobrze, lepiej sprawdzić siebie prędzej niż później, lepiej przezwyciężyć wszystkie trudności teraz, niż zostawić je swoim krewnym i dzieciom. Więc trzeba podziękować tym, którzy poddają nas próbom, trzeba wypróbować swoje zamierzenia, czy są wystarczająco trwałe i mocne, itd. itd. I trzeba nauczyć się bronić swoich idei, swojej przyszłości! Przyszłość naszych dzieci, zależy od tego, czy teraz się nauczymy, i wtedy będziemy mogli dać im przykład! »

«…o doskonałości przyrody...
Ten proces jako całość jest nieskończony. Tak, Bóg podarował te środowisko człowiekowi, lecz przecież człowiek je poprawia: może pogorszyć, może polepszyć, proces ten nie ma końca. To nie polega na tym, czy posadzić drzewo to dobrze, a posadzić kwiaty na klombie – gorzej. To są rzeczy ważne, lecz wynikiem, rezultatem tego procesu jest obraz, jaki będzie przedstawiać Ziemia we Wszechświecie! To też przecież nasze środowisko. Nie wolno pomniejszać swej roli na Ziemi, ograniczać się do swej małej działki. Przecież teraz, ta mała siedziba jest częścią kuli ziemskiej i częścią Wszechświata. Poprzez nią oddziaływujecie na Wszechświat».

«W ostatecznym rozrachunku, ten dokument ("Deklaracja mojego Rodowego Siedliska" PATRZ LINK), jeżeli go napiszecie, pomoże wam rozmawiać z urzędnikami i z innymi ludźmi. Żeby było jasno i wyraźnie. Kiedy nie macie zdeklarowanego planu, wtedy będą wam doszywać inną ideologię. Tak to wygląda. Można dopisywać, co kto chce, można wpisywać tam tytuły naukowe, bronić dysertacji, jak w akademii i tak dalej, i tak dalej, człowiek ma wolną wolę. I tylko wy możecie powiedzieć prawdę!»

«…i powinniśmy nauczyć się, żeby przychodzić do swojej siedziby tylko z radosnymi uczuciami, z dobrymi myślami».

«Kraj będzie kwitnąć wtedy, kiedy będzie w nim rozkwitać każda rodzina. A do tego nie pieniądze są potrzebne, a potrzebna filozofia lub ideologia».

«Dalej, nauczmy się rozmawiać i z władzami, i z cerkwią, i w ogóle z każdym, gdzie jest potrzeba».
«Dlatego wasza pomoc jest niezbędna! Wasze porozumienie z władzami jest potrzebne, bo wtedy zdarzy się, nie wiem jak to nazwać, społeczny poryw. Wszystko będzie dobrze, ludzie się uspokoją. Tak, wszystko będzie dobrze. Tylko trzeba wam jeszcze czegoś. Więcej przeciwności w życiu! Żebyście nauczyli się stawiać na swoim. Ot, wokół raptem trzy sosny, nazywać to siedzibą, nie nazywać? Idea to, czy jeszcze nie idea?»



Konferencja czytelnicza w Ufie, grudzień 2008 r.:


«…ludzie, którzy mówią o rodowych siedliskach, oni nie koncentrują się na negatywach, które istnieją i które są dla nich oczywiste, oni podsuwają wyjście z tego negatywu».

«…kwestia rodziny, kwestia trwałości rodziny, kwestia miłości w rodzinie, to bardzo ważna kwestia».

«…to najważniejsze pytanie. Rodzina. Jak zbudować zdrową rodzinę, jak zabezpieczyć miłość?»

«…mężczyźni uznawali za swój święty obowiązek, słuchajcie uważnie, święty obowiązek, zachować wierność tej kobiecie. I wtedy wychodzi, że kiedy mówimy, iż kobieta powinna być dziewicą, to trzeba nadmienić, że również mężczyzna, przede wszystkim mężczyzna powinien być dziewiczy. Mężczyzna powinien posiadać czystość, aby być godnym takiej kobiety. Dopiero wtedy pojawia się miłość»

«Trzeba nauczyć się wszystko to odbijać. Największe dyskusje w Internecie wywołał temat «Błąd ludzi z okresu obrazowości». Gdzie się podziały te kochające rodziny, dlaczego z nimi coś się stało? Żyli, trzymali się dzielnie, i nagle zniknęli? Jest kilka wariantów odpowiedzi. Mieczami oni potrafili działać. Oni nie umieli wystarczająco ochronić, jak mi się zdaje, to może niepełna odpowiedź – obrazu, obrazu swojego życia. Dlatego my musimy nauczyć się odpierać ataki na nasz obraz. Nam trzeba utrzymać swój obraz. Trzeba znać wartość swojego obrazu!» «Tak, zwyczajnie hektar. Zaraz wyjdzie ustawa, i będą dawać po hektarze ziemi. Nic się nie wydarzy. W ogóle nic. Na Ukrainie jest takie prawo. Dają po dwa hektary ziemi. Kto poszedł na tą ziemię? Tylko czytelnicy. Najpierw trzeba zmienić światopogląd».

«Z kryzysu, mówią, będziemy wychodzić dwa-trzy lata. Tak naprawdę, z kryzysu można wyjść i w ciągu dwóch minut, przyjąwszy duszą tę ideę i ten światopogląd».

«I jeszcze ona powiedziała: «Trzeba nauczyć się odpierać ataki. Jeżeli się tego nie nauczycie, wyjdzie to samo (mówię o atakach na obraz), wciąż będzie to samo, tylko przerzucicie ten problem na swoje dzieci». Więc myślę, że koniecznie trzeba nauczyć się to robić».

«…rodowe siedliska powinny być tworzone na całym świecie. To podstawa samowystarczalności człowieka. To wyjście nie tylko z finansowego, ekonomicznego kryzysu. To ratunek od globalnej katastrofy»…«Da się uratować od globalnego ocieplenia? Uratować planetę od globalnego ocieplenia, które się pojawiło? …Tylko za pomocą siedlisk rodzinnych. Dlatego że tam panuje inna aura, inna energia. I jeżeli o tym mówią już fizycy, to pozostało tylko usunąć przeszkody, odgadnąć błąd obrazowości i zacząć tworzyć rodowe siedziby na wielką skalę».

«Trzeba głosować tylko na tych, którzy wspierają naszą ideę. Ja jeszcze raz mówię, trzeba nauczyć się stawiać na swoim».

«Ja teraz nie boję się mówić, że jestem anastazjowcem, że kocham Anastazję, kocham jej pomysły, że wcielam je w życie, i że opinie innych nie mają na mnie wpływu. To jest siła».

«Nadchodzi taki czas, że każdy człowiek będzie musiał pokazać, kto jest kim. Kobiety i mężczyźni, przywódcy różnych wyznań i zwykli wierni».

«W czym tkwi sens życia?
Sens życia w udoskonalaniu swojej przestrzeni. To nie znaczy, że macie remontować swoje mieszkanie. Przestrzeń - to woda, powietrze, to rzeczka, to również wasza dusza. Człowiek, który doskonali swoje otoczenie, tworzy za pomocą tych boskich dzieł piękno, a przede wszystkim sam siebie doskonali. I to doskonalenie jest nieskończone».



Spotkanie z czytelnikami na WWC, marzec 2009 r.:


Powiedziałem, że też z wami postoję: spotkanie krótkie, koło godziny, myślę, że damy radę. No więc pierwsze, co chcę powiedzieć, to podziękować organizatorom za to spotkanie, podziękować wam, tym z was, którzy przyjechali zwłaszcza z odległych regionów. Osobiście lubię takie kameralne spotkania, lecz one niezbyt podobają się ludziom: człowiek jedzie, powiedzmy, z Nowosybirska, godzinę tu siedzi, obcuje, a potem odjeżdża? I wszystko! I dlatego wszystkim przypadło do gustu spotkanie w Turcji, gdzie cały tydzień ludzie mogli obcować między sobą, znajdować wspólny język, ktoś zaprzyjaźnił się, ktoś inny będzie wychodzić za mąż, ktoś wymieniał się doświadczeniem, - i obcowanie od rana do wieczora.
Nasze spotkanie poświęcone jest, przede wszystkim, targom książki, które tu się odbywały. Ja, z pewnością jestem, jeżeli nie najszczęśliwszym, to jednym z najszczęśliwszych pisarzy, dlatego że nowej książki jeszcze nie napisałem, a ludzie pamiętają i czekają. I to największa przyjemność dla pisarza, kiedy ludzie pamiętają i czekają.

Dobrze, teraz inny temat. Ja wam opowiem trochę o nowej książce, ale potem, na końcu. Teraz, główny temat to, jak wiecie, kryzys. Kryzys, jak mówią, finansowy, ekonomiczny, lecz on staje się globalnym kryzysem. Z telewizorów, z gazet na ludzi wciąż spływa ta informacja. To negatywna informacja, to zła informacja, ona pcha ludzi do stanów depresyjnych, a to najstraszniejsze, co może być. Kiedy człowiek żyje, lecz znajduje się w depresji, on niczego nie chce robić, i wpada w błędne koło. I, oczywiście, dobrze byłoby, gdyby pisarze na tej wystawie pisał o pozytywnym. Pisali nie o tym, jak jest źle, nie demaskowali kogoś, a pisali, mówili o wyjściu z kryzysu, i by czytelnicy, przeczytawszy ich dzieła, mogli znaleźć dla siebie coś ważnego, potrzebnego dla siebie i swoich dzieci, by u nich pojawiał się dobry nastrój. Dlatego teraz mówimy o tym kryzysie, na początku, bo czytałem, że książę Karol mówi o tym, że jedna trzecia planety zginie przez globalne ocieplenie, przez to, że wycinają lasy. W ONZ niedawno doszli do wniosku, że czeka nas bardzo głęboki kryzys żywnościowy i to już się dzieje w wielu krajach. A jeżeli wziąć pod uwagę nasz kraj i zabrać wszystkie artykuły spożywcze, które zawierają szkodliwe substancje, to na półkach mało co zostanie. I tak dalej, i tak dalej. Edward Cayce, wróżbiarz bardzo znany, i cywilizacja majów, i Nostradamus przepowiedzieli koniec świata w najbliższym czasie, około 2012 roku. I wszystko to wciska się, i wciąż wciska się ludziom. Dlatego ja chcę w odpowiedzi wszystkim tym wróżbiarzom odpowiedzieć słowami Anastazji: „Nie przepowiedziałeś, Nostradamusie, daty strasznych kataklizmów Ziemi, ty je stworzyłeś swoją myślą, i myśli ludzi wplotłeś dla urzeczywistnienia tego okropieństwa. I twoja wizja unosi się nad Ziemią, nieuchronnością strasząc ludzi, lecz ona teraz się nie ziści. Niech twoja myśl z moją się zmierzy. Jestem Anastazja, jam silniejsza od ciebie”. (oklaski)

Myślę, że siła słów Anastazji jest tak wielka, że żadne negatywne przepowiednie nie spełnią się, ona rzeczywiście jest mocniejsza, ona zwycięży. I ona zwycięży jeszcze dlatego, że z nią są tacy ludzie, jak wy.

A w ogóle, jeżeli mówimy o literaturze, jeżeli mówimy o twórczości, to, z pewnością, najważniejsze jest to, co dzieje się po jej wydaniu. Ot, pojawiła się książka, przeczytali ją. No, ciekawe rzeczy. Pojawiła się inna książka, przeczytali ją. I nagle, powiedzieli coś przyjemnego swojemu dziecku, synowi lub córce. I wyszła kolejna książka, i tysiące ludzi raptem zaczęły rzucać picie, palenie i zaczęli budować rodowe siedliska dla swoich dzieci. I to, co się teraz dzieje, to moja największa radość, że jest taki rezultat. Jestem dumny nie dlatego, że ja to osiągnąłem, a dlatego, że bohaterka książki, Anastazja, stworzyła takie oddziaływanie w społeczeństwie. Szczególnie istotne jest to dziś, kiedy dookoła ten cały kryzys, kiedy już, wydawało się, nie ma wyjścia z sytuacji. Rozwiązania nikt nie przedstawiał. Wszyscy w kółko mówią ”kryzys”, mówią, że trzeba z niego wychodzić, lecz nikt nie mówi, dokąd wychodzić. Przecież zanim się wyjdzie, trzeba wiedzieć, dokąd chce się iść. Jeżeli przed nami dziesięć dróg, to trzeba wybrać nie te, która prowadzą do zagłady, a tą, która prowadzi do przepięknej przyszłości.

Myślę, że wyjściem nie tylko dla naszego kraju, lecz również dla wielu krajów będzie nasz program, obraz życia w rodowych siedliskach, i ważny jest sens, to znaczenie, które stoi za tymi dwoma słowami: ”rodowe siedliska”. To bardzo ważne. Tylko dwa słowa. To nie jednorodzinna Rosja (одноэтажная Россия, jeden z projektów reform promowanych przez władze Rosji. przyp. tłum), to nie rolnicze życie na wsi, to coś zupełnie innego.

Niektórzy tak kombinują: „Hej, nie będziemy mówić „rodowe siedliska”, dlatego że….., będziemy mówić inaczej”.

Tak, można mówić inaczej, tylko ludzie na ziemię nie pójdą. Ludzie idą, dlatego że poprzez duszę, czują jakiś związek z tą ziemią. W tych słowach, w wielu słowach jest ukryty kod. No zobaczcie. Czasem bierzecie jakąś książkę, z kawałami, dla przykładu, i będziecie czytać ją i śmiać się. A co czytacie? Czytacie napisane tam kombinacje z liter, zwykłe kombinacje z liter, i śmiejecie się. Lub bierzecie, powiedzmy, powieść lub dramat, i płaczecie, przeżywacie, lecz tam też są tylko kombinacje z liter. Kombinacje z liter i dźwięków, to jest bardzo ważne. I kiedy ktoś przekonuje: „Chodźcie, będziemy mówić w inny sposób” no to powiedzcie inaczej, lecz powiedzcie tak, by ludzie poszli na ziemię. Wiecie, gdyby połowa pisarzy, którzy brali udział w tej przepięknej wystawie, napisała coś pozytywnego, coś od czego by u ludzi powstało pragnienie zrobić coś dobrego, to wtedy, zapewne, pół kraju byłoby w dobrym nastroju. I pragnę wszystkim pisarzom.., wiem, że tu są obecni pisarze, na przykład pan Nieumywakin. Jest pan tu? Pana również pozdrawiam.

Od słów bardzo wiele zależy. Zostały powiedziane jakieś słowa, frazy Anastazji, i zaczęły powstawać rodowe siedliska. Chciałem zdać wam sprawozdanie z tego, co się dzieje. W sumie, w Rosji powstało około 132 rodowe osady. Mówię o tych, które oficjalnie się ogłaszają. Jeszcze drugie tyle nie ogłasza się, a jeszcze więcej jest pojedynczych siedzib. I to jest ważne, niezwykle ważne.

Zacznę od dobrej wiadomości, a skończę na bardzo dobrej. Są takie dobre wyniki: „Przedwczoraj, w czwartek, władze okręgu Kałużskiego jednogłośnie zdecydowały o powstaniu nowej wioski o nazwie Kowczeg (Ковчег). To będzie druga wieś utworzona w województwie kałuskim w ciągu ostatnich 20 lat.” (oklaski). Jak wiecie, osada Kowczeg (z ros. „Arka”) tworzona jest przez czytelników książek, i tam każdy buduje swoje siedlisko.
Wy rozumiecie o co chodzi i dlatego biliście brawo, lecz gdybyście nie czytali książek, nikt z was by nie klaskał, dlatego że dla was ta informacja nic by nie znaczyła. To bardzo dobre, to wydarzenie, lecz dla innych ludzi, którzy nie czytali książek, którzy nie słyszeli o Anastazji, ta informacja nic nie znaczy. Pomyślą: jakaś wioska gdzieś powstała? No i co? Lecz gdyby ci posłowie, przepiękni ludzie, dodaliby do tego jeszcze: „ w tej wiosce ludzie zebrali się, aby budować życie według nowych zasad, oni chcą dla swoich dzieci zbudować rodowe posiadłości, i my popieramy tą ideę”, wtedy by w tym regionie zdarzyła się rewolucja społeczna, w sensie pozytywnym. Dlatego że ludzie zaczęliby interesować się, rozmawiać: „Co? Jak to?” .Otrzymaliby nową, potrzebną informację. Dlatego należy uważać na to, co się pisze.

Jeszcze jest inna dobra informacja od czytelników z Chakasii. Przysłali film z Chakasii. Przepiękny ten film, i im też pomogli miejscowi rządzący. I w tym filmie oni mówią, że „Tam miejsce takie cudowne - góry, przepiękna dolina, urodzajna gleba” i wszystko to im podarowano dla zbudowania siedlisk rodowych. Tam jest już wioska. Tam są już ulice i alejki. I oni mówią w tym filmie: „Jedną aleję zdecydowaliśmy się nazwać imieniem takiego a takiego urzędnika”. No, urzędnika działającego w ich województwie. Ten człowiek udzielił wszechstronnej pomocy: chodził, przekonywał, udowadniał, głosował, i oni zdecydowali na jego cześć nazwać alejkę. Wyjątkowa sytuacja, wyobrażacie sobie? W naszych czasach, kiedy wszyscy mają taką złą opinię o administracji, nagle ludzie z własnej inicjatywy, nazywają aleję imieniem jakiegoś urzędnika, aleję w powstającej osadzie. Proszę o brawa dla tego urzędnika!

No, oczywiście, wiele pozytywnych informacji: rodzą się dzieci, u niektórych już dwójka maluchów, odbywają się śluby. Lecz na tle tej przepięknej informacji jest również inna informacja. Wiecie, co myślę o obecnych wydarzeniach? To są bardzo istotne wydarzenia, dlatego one napotykają przeciwdziałanie. (I wiecie co? Teraz jak mówię, wy piszcie swoje pytania, ja potem na nie od razu odpowiem, dlatego że czasu mamy mało. Dlatego jeżeli są pytania, to napiszcie je, a potem podajcie, a ja na nie będę odpowiadać.) Więc jest przeciwdziałanie. Na przykład, w jednym okręgu (nie będę mówić, w jakim), zdecydowali się podjąć walkę przeciw rodowym siedliskom pod różnymi pretekstami. Oni mówią: „W toku dochodzenia prowadzonego przez specjalnie powołaną komisję, ujawnione zostały następujące uchybienia: wykorzystanie ziemi uprawnej niezgodnie z planami, niekontrolowane migracje, bezprawne zgromadzenia, demonstracyjne ignorowanie norm kulturowych i etycznych, nudystyczne praktyki kąpielowe (śmiech na audytorium). Prócz tego, stwierdzono, że osadnicy nie otrzymują wykwalifikowanej pomocy medycznej, ich dzieci nie uczęszczają do placówek oświatowych”. W sądzie naczelnik administracji tego okręgu oświadczyła: „Głosowałam za tym rozwiązaniem, lecz zostałam wprowadzona w błąd, dlatego później powołałam komisję: dzieci uczą się w normalnej szkole, tak jak wszystkie. Tym niemniej, poddałam kwestię pod głosowanie”. To ona powiedziała w sądzie pod przysięgą, jako świadek. „Kierownictwo związku przedsięwzięło aktywne kroki w celu stworzenia administracyjno-terytorialnej jednostki - wsi Rodnoje. Dlatego oni zwrócili się do Sudogodskiej rady posłów, a w rezultacie przyjęto projekt o zatwierdzeniu w planach infrastrukturalnych osady Rodnoje, położonej w takim a takim okręgu”. Zwrócili się do nich? Zwrócili, a władze poparły. I teraz oni chcą to popsuć, miejscowe władze próbują to anulować dostępnymi sobie sposobami

. Mówią o głębokim zaostrzeniu konfliktów z rdzennymi mieszkańcami, słuchajcie, „ używają określonych technik manipulacji zachowaniem osadników w celu uformowania silnej opozycji, akumulacji artystów i inteligencji dla legalnego forsowania swoich projektów przez obieralne organy władzy”. Wyobrażacie sobie? Przecież tam 90% to inteligencja, ludzie z wyższym wykształceniem, ze stopniami naukowymi. I to wzbudza takie przerażenie w miejscowej administracji, że władzę przejmą. I to całkiem legalnie! Czego tu się bać? (śmiech w sali) A dalej, same ciekawostki, perełki: „Na podstawie wyżej wymienionych, rada rekomenduje administracji okręgu Sudogodskiego monitorować stan rzeczy, zaś prokuraturze administracji Sudogodskiego okręgu ustanowić kontrolę nad rodzicami dzieci, celem przestrzegania obowiązku oświaty…”. No, i tak dalej i tak dalej. „ Miejscowej radzie posłów anulować rozporządzenie o zatwierdzeniu w planach infrastrukturalnych wsi…”. Wyobrażacie sobie? Najpierw zatwierdzili, a potem uchwalili że trzeba to usunąć! Ciekawostka! Oczywiście, przewodniczący rejonowych posłów nie anulował rozporządzenia. Wiele było skarg pod jego adresem, lecz on przyjeżdżał, patrzył i mówił: „Przecież ci ludzie tworzą przyszłość, czemu wy to chcecie zrobić?”. I on zmarł na zawał. Kiedy wybrali innego, on wycofał rozporządzenie. Rozumiecie? Ludzie już żyją sobie zgodnie z prawem, we wsi z prawdziwego zdarzenia, a tu nagle cofają ustawę!

Ja wam powiem od razu, że w wielu regionach, gdzie będą budować rodowe siedliska, ludzie mogą stawiać opór i mówić, że oni nielegalnie wykorzystują ziemię uprawną pod zabudowę. Mówiłem już o słowach: trzeba być bardzo dokładnym w słowach. „wykorzystują ją pod zabudowę”. To właśnie się zdarzyło w Rodnoje. Tam poszła plotka: „wykorzystają ziemię pod zabudowę”. To jest półprawda, i to półprawda bandycka. To amoralność, o tym trzeba mówić wszędzie i na wszystkich szczeblach. Człowiek wziął hektar ziemi i na nim zbudował wychodek, szopę i mały domek. Ile terenu zajął pod budowę? No, dajmy na to, sto metrów. Albo, niech będzie, 500 metrów kwadratowych, więc wychodzi że zajął 5% tej ziemi, by mógł załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, by miał gdzie trzymać narzędzia. I to jest dowód, że on nie zamierza spekulować tą ziemią, on tylko zaczyna ją urządzać. Tak to wygląda, przecież to już się dzieje od lat. Lecz ktoś coś powie, pomyli pojęcia, i zaczną trąbić o tym, że ludzie wykorzystają ziemię pod zabudowę. I inni, nie mający rozeznania w sytuacji, będą mieli wrażenie, że człowiek wziął hektar, podzieli go na 10 części, sprzeda jako działki letniskowe i zarobi pieniądze. Tak przecież robią spekulanci.

(Pierwszą część stenogramu napisała Weronika Orzeł, Kijów.)



Spotkanie z czytelnikami na WWC część 2, marzec 2009 r.:


No dobra, patrzmy dalej, jakie organy zostały w to wciągnięte (czyta jakiś dokument). „Prokuraturze, Zarządowi, Federalnym urzędom rejestracyjnym, sprawować nadzór nad przestrzeganiem postanowień przez wspólnotę […], Rada ekspertów, po przeprowadzeniu finansowanej przez państwo analizy, pragnie poinformować członków Rady o realizacji, - słuchajcie!, - o praktycznej realizacji nauk Władimira Megre! (śmiech w audytorium) w innych regionach Federacji Rosyjskiej”. Pisałem zwykłe książki, literaturę. No i mam podziękowanie. Przewodniczący Rady to przesłał do Administracji. O co tu chodzi? Co to za zmagania? Kto stoi za członkami Rady? Stoi za nimi pełna dezinformacja, która dociera do naszych organów władzy, regionalnych i lokalnych. Przecież w sądzie, pani naczelnik oświadczyła, że ona to zrobiła na podstawie pogłosek. W skład tej rady, nieprzypadkowo, wchodzi dwoje ludzi z służb specjalnych. I cóż, jeżeli zaczniemy wnikliwiej się przyglądać, być może okaże się, że agenci wywierają wpływ również na nasz rząd i na prezydenta? Niestety tak. Przypomnicie sobie, jak będąc jeszcze wicepremierem, Dymitrij Anatoljewicz Miedwiediew brał udział w internetowej konferencji i mówił, że tak, rząd jest zaznajomiony z ideą rodowych siedlisk, i ponieważ ona odpowiada ich własnym koncepcjom, popiera ją. No i co myślicie? A dosłownie po kilku dni, dziennikarze piszą, że sekciarze wprowadzili premiera w błąd. I że w ogóle rodowe siedliska, w całej społeczności internetowej, wszystkim kojarzą się z sekciarstwem. To znaczy, że już przeanalizowali, co dzieje się w Internecie, w całej światowej sieci. Wyobrażacie to sobie? I takie rzeczy wypisują. I to piszą o prezydencie, no, wtedy jeszcze o wicepremierze. Podobne brednie wypisują czasem o Putinie. Podobnie jest z innymi urzędnikami na wysokim szczeblu

We mnie zawsze pojawiało się to pytanie: „A gdzie w takim razie nasze organy, specsłużby” Czy oni nie widzą, co się wyrabia? Tak po prostu dyskredytują ideę i otwarcie prześladują rosyjskich obywateli. To znaczy, kogo prześladują? Was? Nie. Oni prześladują Rosję. Dlatego że ci obywatele, to część Rosji. Gdyby oni mówili to tylko miejscowym organom władzy, to inna sprawa. Lecz oni tę informację rozpowszechniają za granicą. I tam wszystko jedno, Piecia, Wasja czy ktoś inny coś robi, oni mówią, że cała Rosja tonie w totalitarnych sektach. Wyobrażacie sobie, jakie informacje idą za granicę? Oczywiście, tam pracują ludzie, którzy działają na szkodę Rosji. I takie coś wydrukują. A gdzie są te totalitarne sekty? W którejś gazecie pisali, że w Rosji istnieje ponad 300 totalitarnych sekt. Wy wyobraźcie sobie, co widzą zagraniczni czytelnicy? Że cała Rosja składa się z totalitarnych sekt. Co więcej, te głuptasy wpadły na pomysł, żeby w dwutysięcznym roku dodać trzy słowa do Narodowego Aktu Bezpieczeństwa, że Rosja jest zagrożona przez totalitarne, religijne sekty. Z nimi trzeba walczyć. Tylko trzy słowa. Nieszkodliwe, tak? Tylko trzy słowa, więc o co chodzi?

W tym zamieszaniu okazało się, że na świecie nie ma pojęcia „totalitarna sekta”. Akty prawne muszą podlegać prawu, i ludzie powinni na podstawie prawa kogoś oskarżać. Ale prawo nie zawiera w sobie pojęcia „totalitarnej sekty”, rozumiecie, nie ma w prawie odpowiednich regulacji! I co się wydarzyło? Prokuratura, Federalni, i tak dalej, aby ustalić, kogo można oskarżać, powinni skonsultować się z kim? Z człowiekiem, który jest głównym znawcą sekt w Rosji. Już jeden taki tak siebie określił. No nieważne, i tak wszyscy go znają. I taki śmieszny absurd powstał. Wyobraźcie sobie, przychodzą do niego i pytają: „Totalitarna czy nie totalitarna”. Pomijając wszelkie akty prawne, ten człowiek może powiedzieć: „Totalitarna.” – „Ach tak!?” ? No i tyle, trzeba uchwały Rady?. Napisali, i pojechali. Zobaczcie, z tego wszystkiego wynika, że naszymi służbami specjalnymi kieruje jeden człowiek.

Zobaczcie, jak podstawiają swoich ludzi do Rady Bezpieczeństwa Rosji. Otwarcie to robią. Ja też mówię otwarcie. Dlatego że wiem, że ci ludzie są tu obecni, i przekażą to dalej. Przekażcie, że się z was śmiejemy, dzieci. Co, nie tak? A dalej te dzieci, następnie, po przekazaniu raportu, zwołały międzynarodową konferencję i powiedziały, że pomogą Rosji walczyć z tymi totalitarnymi sektami. I międzynarodowi eksperci uznali: „Ach tak?”, i wystąpili z referatami. I w sumie wyszło, że Rosja jest uznana przez międzynarodowe forum jako kraj oblegany przez sekty. Lecz najśmieszniejsze, oni piszą w tym dokumencie, że im w tym pomagali federalni, wydział antynarkotykowy, administracja okręgu, przedstawiciel prezydenta (który, nawiasem mówiąc, całkowicie popiera rodowe siedliska). A dokąd ten dokument poszedł? On społeczeństwu nieznany. On został rozpowszechniony wśród urzędników.

Tylko że się potknęli, no wszystko by było w porządku, oni już kierowali wszystkimi służbami, urzędnikami, ale potknęli się na Anastazji. No, w żaden sposób nie mogą jej ugryźć. Już minęło siedem lat, ludzie będą budować, u nich rodzą się dzieci, oni żyją na ziemi, i próbowali ich obsmarować. Ot i tu oni się potknęli. I przy okazji stało się jawne, co to za organizacja. Tak, to międzynarodowa organizacja, tu są nazwiska. Oni sami organizowali tę konferencję, na której uznali Rosję za obleganą przez sekty. Oni sami rozsyłają, już w imieniu tej konferencji, oni powołują się na siebie samych i wprowadzają w błąd naszą administrację i nasze wyższe organy władzy, i rozpowszechniają fałszywe informacje w prasie. No, a jak to się dzieje „Proszę bardzo, to akt podpisany przez prezydenta, przeczytajcie, musicie z nimi walczyć. Nasz konsultant mówił, że u was jest nieporządek”. W każdym obwodzie, każdemu regionowi oni mówią: ”Wasz okręg jest zagrożony”. Ci odpowiadają: „Przyjeżdżajcie, pomóżcie nam zorientować się, kto się tu u nas panoszy”. Więc oni przyjeżdżają i orientują się.

[Dalej Megre opowiada o problemach z ruchami zwalczającymi sekty, i o tym, że tak zwane służby specjalne to tak naprawdę szpiedzy innych państw, i wcale nie służą Rosji]

Z sali ktoś pyta o Arkaim.

W.M.: Czekaj, zakończmy może temat o wrogach narodu, a o Arkaimie potem? (śmiech)

Z sali: Więcej pozytywów!

W.M.: Już kończę. Oczywiście, trzeba to rozpatrzyć. Nie po to, żeby kogoś karać, nie wolno karać. Ci ludzie z racji swego zawodu pracowali na swoje kraje lub kraj i oni, ogólnie rzecz biorąc, zahartowali nas. Rozważania trzeba przeprowadzić dla siebie, żeby następnym razem widzieć, jeśli ktoś będzie szkodzić naszym dzieciom.

A teraz o dobrym. Pojawiła się ”Deklaracja mojego rodowego siedliska”. Niespodzianie ona przyniosła dobry efekt. Na niezależnej stronie, angielskiej, anglojęzyczni czytelnicy zaczęli zbierać podpisy na poparcie idei zrodzonej w Rosji. Zebrali już około tysiąca podpisów, i zbieranie nadal trwa. Ludzie czekają na pozytywną informację i w Anglii, i w Ameryce. I niech ta pozytywna informacja, nie negatywna, a pozytywna, idzie z Rosji. I jeszcze, spróbujmy wszystko zapomnieć, zapomnijmy wszystko co złe, zapomnijmy, kto kogo prześladował, obrażał i tak dalej. Być może nie zawsze właściwie działali ci, którzy będą budować osady, zwłaszcza że nie ma jeszcze ustawy. Lecz chodźcie, w tym czasie, kiedy wszyscy mówią o kryzysie, zjednoczmy się i pomóżmy rządowi, prezydentowi i państwowej myśli nie tylko wyjść z tego kryzysu, a wyjść z niego tryumfalnie. Dla tego trzeba jeszcze raz, być może, zwrócić się do organów władzy i opowiedzieć o swoim projekcie.

Myślę, że uda się nam znaleźć słowa, które będą zrozumiałe dla wszystkich. Próbowałem napisać książkę o tym, jak nas prześladują, a potem wszystko porwałem i spaliłem, nie będę tak pisać. Chcę napisać książkę tylko o dobrym. Jak było wszystko okej. I jak świat wyszedł dumnie, cały świat wyszedł z tego kryzysu. Przecież jeżeli teraz nadejdzie ocieplenie, to co można na nie poradzić? – Sadzić lasy. Kto sadzi lasy nie pobierając wynagrodzenia? Właśnie ci ludzie, którzy będą budować rodowe siedliska. Ile milionów drzew już wysadzili? Wiele. Teraz panuje bezrobocie, a co będzie, jeżeli zostanie przyjęte Prawo o rodowych posiadłościach? Z niczego powstaną miliony miejsc pracy, miliony małych przedsiębiorstw. Dlatego że rodowe siedliska, to także małe przedsiębiorstwa. Tam pracują rodzice razem z dziećmi. Myślę, że to jest świetne. Jak zwykle zagadałem się, zagadałem, na jakieś pytania powinienem odpowiedzieć.

Przewodniczący: Władimirze Nikołajewiczu, na początku swojego wystąpienia mówiliście o profesorze Iwanie Pawłowiczu Nieumywakinie. On tu podszedł.

W.N.: Chcę złożyć panu gratulacje za pańskie książki. Wiele ludzi je czyta, zwłaszcza w szpitalach. Napisane bardzo, bardzo dobrze. I bardzo dobrze napisał pan o oleju cedrowym. Zebraliście wszystkie informacje, nawet z uniwersytetu w Tomsku. To świetnie. Jedyne, co bym tam dodał to tego co czytałem, że nigdzie na świecie nie ma produktu, który by rósł głęboko w tajdze, w ekologicznie czystej strefie, nie w ogrodzie warzywnym, nie w polu, nie koło miasta, a trzy tysiące kilometrów od większych miast. Cóż, szyszki cedrowe rosną w takich warunkach.

No, dobrze, dawajcie jeszcze pytanie.

Z sali: O nowej książce.

W.N.: O nowej książce. Wiecie, dlaczego jeszcze... Ja troszeczkę kłóciłem się z Anastazją, dlatego że spodziewałem się, że jeśli ona już przedstawiła taką ideę, która spodobała się ludziom, i ludzie zabrali się do jej urzeczywistniania, to ona zobowiązana jest ich bronić. A ona jakoś tego nie robiła i były protesty różnych ludzi. Owszem, trzeba powiedzieć, że wielu ludzi, takich jak gubernator Tulejew, poparło tę ideę, przedstawiciel Syberyjskiego okręgu Kwasznin, naczelny mufti Rosji, Michaiłow, Gryzłow, wszyscy oni ją popierają. A kto przeszkadza? Ktoś tam przeszkadza.

Zgubiłem wątek, jakie było pytanie? A, książka. Wiecie, wszystko się pokomplikowało, dlatego że zdecydowałem wnikać w nią głębiej. My jesteśmy przyzwyczajeni, że to normalne, że ludzie się rozwodzą, normalne, że są osierocone dzieci, że rodzice porzucają dzieci. I wszystko to niby w porządku. I nagle spotykam się z informacją, że na terytorium naszej pra pra Rusi żyły rodziny, w których nie było rozwodów. I kiedy umierał mężczyzna, to kobieta szła umierać razem z nim. Nie dlatego że ją ktoś zmuszał, - ona sama tego chciała. I umierali tego samego dnia. Ja tę informację zbierałem po kawałku, nawet u Karamzina w jego książce historycznej, którą uznaje się za autorytet, mówi się, że wszyscy mężczyźni dawnej Rusi uznawali za swój święty obowiązek dochować wierności kobiecie. Zobaczcie! Nie kobieta, a mężczyzna uznawał za swój święty obowiązek być czystym i wiernym. Jeszcze trochę informacji? Na polu bitwy, wśród zabitych, znajdowano mężczyzn i kobiety z bronią. Oni razem walczyli. Wydało mi się nienormalnie, że ludzie rozwodzą się - coś nie tak. Zacząłem szukać i parę lat szukałem. Czego trzeba, by pojawiła się taka miłość? Kiedy jest taka miłość, wtedy jest szczęście. Kiedy panuje taka miłość, wtedy są szczęśliwe dzieci. Kiedy panuje taka miłość, wtedy nie ma chorób, dlatego że górują pozytywne emocje. Chciałem wszystko to znaleźć bez pomocy Anastazji. Badałem różne źródła: francuskie, angielskie, Celtyckie, Karamzina, Gumilowa, ale to było niewystarczające, nie było sedna sprawy. A potem, kiedy zaczął się kryzys, zrozumiałem, że nie można było zaczynać programu Anastazji przed kryzysem, dlatego że oskarżono by go o wywołanie kryzysu.

No, i kiedy zacząłem z nią rozmawiać, o tym, skąd taką siłę miała miłość i dlaczego nie ma jej teraz? Ona mówi: „Od wychowania to zależy, od kołysanek”. Związek wychowania i kołysanek był dla mnie niezrozumiały. Ale teraz opowiem swoimi słowami. Wyobraźcie sobie, babcia śpiewa swojemu wnukowi pieśń do kołyski, małemu wnukowi. Ja powiem teraz znaczeniowo, bez rymów. „Śpij mój drogi, nabieraj sił, tam, wśród gwiazd, stąpa jeszcze twoja mała dziewczynka, jej dusza. Kiedy wyrośniesz, kiedy staniesz się mądry, kiedy dowiesz się wszystkiego, co wiedzą twój tata i mama, ona przyjdzie do ciebie, ona nadzwyczaj ładna, ona przyniesie tobie jeszcze coś innego”. Dziecko za pierwszym razem słucha, drugi raz słucha, a potem mówi: „A dlaczego ona nie przychodzi” – „Jeszcze nie jesteś wystarczająco silny”. I dziecko zaczyna myśleć o tej dziewczynce. Ono jeszcze mały, ma trzy lata, potem cztery, ale myśli. Potem mu dwanaście i rozumie, że to być może tylko legenda, baśń o chodzeniu po gwiazdach. Lecz on wyrobił w sobie nawyk przygotowań, sposobić swoje ciało, sposobić swoją duszę, swój mózg, swoją wiedzę do spotkania z tą nadzwyczajną ukochaną. I rozumiecie, człowiek przygotowuje się do tego spotkania jak do jakiegoś wielkiego egzaminu w życiu. A w tym samym czasie, w innym miejscu, babcia śpiewa piosenkę dziewczynce o takiej samej treści, tylko mówi, że: „wśród gwiazd stąpa dusza twojego chłopca”. I ona też zaczyna przygotowania do tego spotkania. Wyobrażacie to sobie? A potem, kiedy wszystko to zestawić razem, co wychodzi? Śpiewają te pieśni, ludzie zaczynają przygotowywać się, chłopaki, dziewczyny. A potem odbywają się małżeńskie obrzędy.

Rytuał małżeństwa- to arcydzieło. Po nim rozwieść się bardzo trudno, po obrzędzie przeze mnie opisanym. A potem narodziny dziecka. Popatrzcie, jak rodzą dziecko. I to składa się na wielką szkołę miłości. To nie Kamasutra, jak powiadają, jest szkołą miłości. Nie, mówię o innej szkole miłości, którą ludzie będą nosić w sobie przez całe życie. To jeden z fragmentów, który chcę opisać w następnej książce.

Przewodnicząca: Władimirze Nikołajewiczu, jedno z pytań, które często zadają czytelnicy, to takie pytanie: „U Anastazji nie pojawia się uczucie strachu, które niszczy życie wielu ludzi. To, przede wszystkim, strach przed przyszłością, bezradność w obliczu myśli o tym, jak potoczą się losy dzieci i wnuków. Anastazja twierdzi - życie bez strachu jest możliwe. Od czego warto zacząć, żeby uwolnić się od mnóstwa lęków? Co robić, jeżeli żyje się w stresującym środowisku miejskim?"

W.N.: Chyba nie mogę dać żadnych porad, dlatego że we mnie samym tkwi tyle kompleksów, tyle strachów, tyle wad, że więcej już się nie da. Wiecie, na pewno odpowiedź będziecie mogli znaleźć między wierszami, w słowach Anastazji.

Z sali: Nie bój się, jesteśmy z tobą!! (oklaski)

Przewodnicząca: Władimirze Nikołajewiczu, Anastazja w waszych książkach wiele mówi o losie człowieka. Wielu z nas przyzwyczaiło się myśleć, że los jest ustalany z góry. Anastazja objaśnia, że każdy człowiek otrzymał w spadku najsilniejszą, uniwersalną energię, czyli energię ludzkiej myśli. Powiedzcie, proszę, jak wy odnosicie się do pojęcia losu? Były w waszym życiu zdarzenia, kiedy wam udawało się poradzić sobie z trudnościami w życiu dzięki sile skoncentrowanej pozytywnej myśli? Dziękuję.

W.N.: No tak, ten los, los, los. Trafnie powiedział o mnie jeden dziennikarz, Bykow: Po prostu właściwy człowiek we właściwym czasie i we właściwym miejscu. I to wszystko. Coś więcej? Proszę, tu jest książka. (śmiech na audytorium)

Tak, to z pewnością zrządzenie losu. Z drugiej strony, wiecie, jak tylko zaczynam pisać coś negatywnego, to zaraz zaczynam się źle czuć. Jak tylko piszę o pozytywnym to się dobrze czuję. Ale jak dojść do tego, by myśleć tylko o pozytywnym, mówić tylko o pozytywnym, to ci dopiero zagadka. Mówicie, że mi pomagacie? Tak, pomagacie. Dzisiaj w nocy nie spałem, ale przyszedłem tu, i czuję, że mi siły przybywa. Pomagacie nie tylko mi, pomagacie wielu, wielu ludziom. Dlatego że teraz tu tyle energii, tyle siły jest w was.

Przewodnicząca: Dziękuję. Nie jest tajemnicą, jak trudno uwolnić się od ciężaru zgubnych przekonań i nałogów, nie robić tego, co szkodzi duszy. Lecz jeśli się pragnie to osiągnąć, pomaga w tym, budząca świadomość i inspirująca do działania, idea Anastazji. Może dacie radę człowiekowi, który z pasją przeczytał wasze książki, zaczął zmieniać swoje życie, lecz w żaden sposób nie może rzucić palenia Dziękuję.

W.N.: Tak, sam chciałbym się dowiedzieć, jak definitywnie rzucić palenie. Nie, bo nie, bo nie wypada palić, to jeszcze mało. Nie jestem białym aniołem, mam różne wady. A oni piszą, dajmy na to, „Ach, Megre, wódką handlował, a mówi o przechowywaniu odpadów jądrowych” A to po to tylko piszą, żeby ludzie nie zastanawiali się nad kwestią składowania odpadów radioaktywnych, o których mówił mój syn, o oczyszczaniu powietrza w zanieczyszczonych miastach, o czym mówiła Anastazja i tak dalej. Ale wiecie, kto wam może podpowiedzieć, jak rzucić palenie, jak nie pić, jak kochać żonę i jak przetrwać w ekstremalnych sytuacjach? To wydawnictwo „Dila”. Oni wydają książki na te tematy, oni biorą udział w wystawach, oni nie piją, nie palą, tam podobno nikt w wydawnictwie nie pije i nie pali, oni doświadczają wielu trudów, a ja nigdy nie widziałem ich ponurych. Nigdy, nawet kiedy im było bardzo ciężko. Ci ludzie z jakiegoś powodu sami nie piszą książek, lecz mają tyle doświadczenia, że chyba pora coś napisać. Przecież oni znaleźli bardzo dobrych autorów, którzy o tym piszą, na przykład Iwana Pawłowicza Nieumywakina. Ale, oczywiście, jeden pisarz sprawia problemy, niejaki Megre. Lecz i z tym sobie poradzą.

Prowadząca: Pytanie jest przysłane przez gazetę „Rodowa Ziemia”. Prezydent Rosji, Rząd, na pierwszy rzut oka trzymają się pewnie, podejmują kroki antykryzysowe. Jak oceniacie te działania, wiedząc o idei siedlisk rodowych, czy prezydent Federacji Rosyjskiej nie uznaje jej za efektywną metodę walki z kryzysem, inaczej ustawa o hektarze byłaby już dawno podpisana. Jak długo władze mogą, będą ignorować wolę ludności? Jak długo wola narodu nie będzie docierać do prezydenta i rządu?

W.N.: Ja bym w ogóle nie oceniał pracy rządu, prezydenta i innych. Dlatego że my nic nie wiemy o ciężarze tej pracy. Uważam, że ci ludzie wzięli na swoje barki, zwłaszcza w naszych czasach takie brzemię, że zwyczajnie wstyd ich oceniać. W „deklaracji” jest napisane, że bez sensu teraz w ogóle o nich dyskutować, może ci ludzie zrobią tyle, że my wszyscy razem wzięci i dziesiątej części tego nie dalibyśmy rady. Zobaczcie, u tych ludzi nie ma worków pod oczami, wy przyjrzyjcie się, to bardzo ważne. Oni nie piją. I oni wciąż, to się czuje, szczerze pragną wyjść z kryzysu. Tylko coś im się nie udaje. A co to, tylko u nich się nie udaje? Na całym świecie się nie udaje. No, w końcu zrozumieją, że trzeba budować rodowe siedliska. I wyjdziemy z kryzysu. I jeszcze coś. Trzeba im doradzić, że do walki z korupcją trzeba skierować ludzi, którzy będą budować swoje rodowe siedziby. Dlatego że nie może walczyć z korupcją ktoś, kto ma swoje posiadłości na Cyprze, w Hiszpanii, lub gdzieś tam. Jeżeli ktoś ma tutaj swój rodzinny majątek, on go nie zdradzi, mu niepotrzebna władza, mu niepotrzebne pieniądze, mu potrzebny przepiękny kraj, który zbudujemy.

Mężczyzna z widowni zwraca się do Władimira i mówi: „Nasze idee niewątpliwie są ważne. Więc dlaczego nie wykorzystać nowoczesnych mediów w promocji idei, dlaczego pana nie widać w żadnych talk-show, w telewizji”

W.N.: Było już talk-show, oglądaliście je na pewno. I jeszcze jakaś konferencja prasowa. Bierzcie udział w programach telewizyjnych itd. A ja niejako jestem na urlopie, jeszcze ze dwa lata, ale wy bierzcie udział. Pora to zrobić. Wiem, że tu są ludzie z administracji forum (strony anastasia.ru). Ja jutro z nimi się spotkam albo lepiej teraz to omówimy, może nawet na ulicy. Jeżeli tylko ja wszędzie będę brać udział, to mało co zdziałam. Wy bierzcie udział. Zróbmy konferencję prasową w ITAR-TASS. Zbierzcie ludzi z siedlisk rodowych, niech oni przyjdą i opowiedzą publiczności o tym, co robią. Jak oni będą budować, jak oni żyją, do czego nawołują. Tak zróbmy.

Z sali : Bardzo proszę opowiedzieć o dzieciach, o córeczce i o synu.

W.N.: O dzieciach? Oczywiście, obcuję nimi. One dzieci? Z nimi zawsze są problemy. Z dobrymi dzieciętami jeszcze więcej kłopotu, dlatego przebywając z nimi musisz uważać, nie dlatego że one sprawiają trudności, ale dlatego że trzeba pracować nad sobą.

(Drugą część stenogramu nabierała Natalia Drobacha, Kijów. )


Wyszukaj

Polecamy