Jak ważny jest obraz (projekt) rodowej posiadłości i osady

i to rodowej osady nie tylko z nazwy.

W tym artykule chcę rozpatrzyć takie kwestie, jak konieczność obrazu (projektu) rodowej posiadłości i dlaczego jest to istotne, kolejność tworzenia i realizacji projektu posiadłości, ważność projektu, nazwy i istoty rodowej osady. W danym artykule przedstawiam swój punkt widzenia, i czy jest on słuszny czy nie, niech każdy określa sam. (od autora)



W książkach W. Megre serii "Dzwoniące Cedry Rosji" Anastazja i jej dziadek mówią o konieczności tworzenia w myślach szczegółowego projektu rodowej posiadłości. Także, Anastazja mówiła, że posadzone w doniczce rodowe drzewo to już zaczątek materializacji marzenia człowieka. A kiedy w myślach zaprojektowałeś swoją posiadłość, to twoje marzenie już istnieje w przestrzeni. Niektórzy ludzie mówią: "Otrzymam ziemię i wtedy zacznę tworzyć projekt posiadłości, jak ta para wedrusów opisanych w 6 tomie, "Księdze Rodu". Przecież co mogę stworzyć w mieście, żyjąc w systemie?". Ale tu może wyjść błędne koło. Wiadomo, że początkiem wszystkiego jest myśl, a za myślą podąży działanie. Wtedy człowiek otrzyma ziemię, kiedy w myślach stworzy szczegółowy projekt posiadłości, a nie odwrotnie.
Weźmy na przykład sytuację z chorym. Chory mówi: "Kiedy wyzdrowieję, wtedy zacznę się cieszyć". Ale on nie wyzdrowieje, dopóki nie zacznie się cieszyć. Czyli powstaje błędne koło. A ten, kto boi się, że w mieście nie da się zrobić obrazu posiadłości, może wyjechać na przyrodę, w las i obserwować, co z czym rośnie i tam tworzyć swój projekt posiadłości.
Myślę, że sama ziemia "nie puszcza" ludzi do tworzenia rodowych posiadłości, dopóki oni nie stworzą w myślach szczegółowego projektu. Także okoliczności układają się tak, że człowiek nie może albo z wielkim trudem otrzymuje ziemię, jeśli nie ma w nim prawdziwej świadomości.

Wyjaśniam dlaczego:

"Rodowych osad realizowanych według zasad podanych przez Anastazję nie można stworzyć tradycyjnym sposobem. Konieczny jest dokładny projekt nasadzeń i zagospodarowania. Trzeba stworzyć perspektywiczny program, którego opracowanie zajmie rok lub dłużejej. Nieprzemyślane działania mogą doprowadzić do dyskredytacji idei. Kapłani, poprzez zahamowanie procesu nabywania ziemi zapobiegli pospiesznym i nieprzemyślanym działaniom. Hamując proces nabywania ziemi, oni nie potrafili zniszczyç marzeń o przyszłości, zahamować myśli mnóstwa ludzi formujących obraz swojego przyszłego siedliska, pięknej przyszłości swojej Ojczyzny i całej ludzkości."
{ Rozdział "największe tabu", cz 7 "Energia życia"}


„Anastazja rozumiała: po tym, jak objawi przed człowiekiem sedno Ziemi, wielu ludzi nie będzie mogło się powstrzymać przed rozpoczęciem natychmiastowego współdziałania z Ziemią. Pośpiech może zaszkodzić, obowiązkowo bowiem należy najpierw w myślach stworzyć swoją przestrzeń."
{"Przeciwdziałania", cz. 7 "Energia życia"}


Anastazja wspominała, że kiedy zaczniesz tworzyć projekt swojej posiadłości, pojawią się w tobie różne możliwości i zdolności, aby go urzeczywistnić, których istnienia nawet się nie domyślałeś. Także, Anastazja mówiła, że szczegółowy projekt zagospodarowania posiadłości trzeba jeszcze narysować na papierze. Wedrusowie nie musieli tego robić, oni w myślach mogli stale utrzymywać obraz posiadłości, a także go dopełniać, rozwijać i wszystko dokładnie wyobrażać. Do tego sami mogli uwzględniać rozmieszczenie około 9 tysięcy różnych gatunków roślin biorąc pod uwagę ich oddziaływanie. A czy ktoś z nas jest w stanie w myślach stale utrzymywać szczegółowy projekt posiadłości, wyobrażając sobie przy tym każde drzewko, trawkę i krzak, i jeszcze przespacerować się po swojej posiadłości (w wyobraźni)? I żeby za każdym razem, kiedy zechcesz projekt poprawić, pozostawał ten, stworzony wcześniej w myślach, jednolity obraz. I tak w ciągu roku, półtora?

I dlatego, kiedy człowiek mówi „mam obraz posiadłości w myślach, tak jak to kiedyś robili wedrusi", to może on się tym "usprawiedliwia", bo mu obecnie nie chce mu się albo nie ma czasu na tworzenie swojego projektu posiadłości, albo też rzeczywiście osiągnął już poziom "prawdziwego" wedrusa…
Dobrze jest narysować projekt posiadłości na kartce A1, żeby wyszedł jak najbardziej szczegółowy. Na tym polega konieczność projektu posiadłości: Stworzyć w myślach konkretny obraz, inaczej można skończyć jak Władimir z projektowaniem samochodu na innej planecie. Bywa, że człowiek nie może jeszcze określić miejsca, gdzie chciałby stworzyć rodową posiadłość. Lecz myślę, że kiedy on zrobi projekt swojej małej Ojczyzny, wtedy i znajdzie to miejsce, które go przyciągnie (co potwierdza się opowieściami z życia wielu ludzi).

Spotyka się ludzi twierdzących, że nie mogą zacząć tworzyć projektu posiadłości, dopóki nie zobaczą ziemi, albo po co tworzyć projekt, jeśli na ziemi wszystko może być inne pod względem rzeźby terenu, klimatu, kształtu działki itd..

Po pierwsze, jak pomyślisz, tak i otrzymasz.
Po drugie, to, co pomyślisz, to i otrzymasz (w rzeczywistości najszybciej trafisz na działkę takiego kształtu, rzeźby terenu i warunków cieplnych, które były uwzględnione przy projektowaniu).
Po trzecie, nawet jeśli na miejscu działka będzie różnić się od twojego projektu, to skorygować, dopełnić projekt jest o wiele łatwiej, niż zaczynać z czystą kartką papieru.
Po czwarte, do uświadomienia sobie i stworzenia projektu przyszłej siedziby każdy potrzebuje co najmniej roku albo dłużej.

Do tego przemyśleć projekt posiadłości trzeba koniecznie i z tego powodu, żeby potem na ziemi się nie rozczarować, "nie upaść" duchem, żeby nie usechło, nie zginęło, nie spaliło w słońcu to, co będzie wysadzone przez was na swojej rodowej ziemi. Lepiej natychmiast zdjąć "różowe okulary" jeśli myślisz, że po przyjściu na ziemię, natychmiast wszystko będzie samo rosnąć i nie będzie żadnych trudności. Żeby tak było, najpierw trzeba przemyśleć, uświadomić sobie jak wszystko robić i … zrobić to.


Znani są ludzie, którzy po przyjściu na ziemię (natychmiast po przeczytaniu książek) szybko rozczarowywali się rzeczywistością i wątpili w możliwość stworzenia rodowej posiadłości, jak to jest opisane w książkach Władimira Megre. I po tym jeszcze innych zaczynali przekonywać, że to wszystko są tylko piękne bajki.

Projekt posiadłości pomaga również ludziom porozumieć się, zobaczyć jednomyślenników , uniknąć niedogodności. Tak, każdy po swojemu "widzi" przestrzeń miłości: Dla kogoś to rajski ogród, a dla innego to pole ziemniaków z chlewem pośrodku. I kiedy patrzysz na projekt swojego potencjalnego sąsiada, to natychmiast zrozumiesz: jednomyślennik przed tobą czy nie, chciałbyś żyć obok takiego sąsiada czy nie. Do tego przeróżne rozbieżności łatwiej i prościej uzgadniać na etapie "projektu", niż kiedy stoicie na ziemi, z aktem własności w ręku.


Do mnie przyszła taka myśl, że, tak jak dziecko przy narodzinach otrzymuje 3 punkty planu bytu, tak i posiadłość przy stworzeniu powinna zawierać 3 punkty planu bytu.
Pierwszy punkt to stworzenie szczegółowego projektu urządzenia posiadłości (myśl).
Drugi punkt to zamieszkiwanie za pomocą zmysłów, uczuć, w wyobrażanej posiadłości przy tworzeniu projektu (uczucia, energetyka).
Trzeci punkt to materializacja zakończonego projektu na ziemi (materia, urzeczywistnienie).


Do was należy decyzja: Będziecie mieli posiadłość ("dziecko") z trzema planami bytu czy też nie. Do tego ważne jest byśmy zrozumieli, jak nazywać swoją małą Ojczyznę - posiadłością czy własnością (działką).
Podobnie rzecz ma się z kwestią, jak nazywać swoje dziecko. Imię wpływa na charakter, psychikę i na zdolności dziecka. Więc używanie słowa "imienie"(własność, mienie, majątek) zamiast "pamiescie" (posiadłość) po to, żeby u ludzi nie pojawiały się skojarzenia z właścicielami ziemskimi, jest bezcelowe. Po pierwsze, posiadłość (po rosyjsku, przyp. tłum)oznacza słowo "miejsce", po drugie, w czasach wedruskich, w posiadłościach żyli wedrusowie, a nie właściciele ziemscy (szlachta). Po trzecie, nam trzeba odnowić prawdziwe znaczenie słowo "posiadłość", a nie chować się za "własnością".

Warto zorientować się, jaki sens niosą w sobie słowa posiadłość i mienie. W "Słowniku języka rosyjskiego" S. I.Orzechowa:
Majątek (imienie) –posiadłość, ziemia rolna; mienie, własność.
Posiadłość(pamiescie) - ziemia będąca w posiadaniu właściciela ziemskiego (szlachcica). Szlachcic to właściciel ziemski, należący do uprzywilejowanej warstwy społeczeństwa. W tych czasach, kiedy żyła szlachta i dworzanie, istniały posiadłości i majątki, ale między sobą majątek można było sprzedać, a nawet przegrać w karty.
Rodowy majątek - własność rodu.
Rodowa posiadłość - miejsce rodu.
Do tego, w książkach Megre kawałeczek Ojczyzny nazywa się praktycznie tylko rodową posiadłością i ani razu – rodowym majątkiem. Anastazja mówiła, że za każdą literą może stać obraz, a także odpowiednia informacja. Więc jeśli nazywamy posiadłość majątkiem, możemy zniekształcić informację. […]

Dlaczego posiadłość to "miejsce":

„Najpierw wybierz ze wszystkich dobrych MIEJSC na ziemi swoje, takie, które ci się spodobało. MIEJSCE, w którym chciałbyś żyć i zapragnąłbyś, aby twoje dzieci też tu swoje życie przeżyły. I zostaniesz w dobrej pamięci prawnuków. W tym MIEJSCU klimat powinien być przychylny dla ciebie. W tym MIEJSCU hektar ziemi weź dla siebie na wieki"
{ Rozdział „Już dziś każdy może budować dom", „Stworzenie", str. 131}

Ale to tylko moje zdanie i każdy z was niech sam rozstrzyga . Projekt posiadłości ważny jest również dlatego, że myśl człowieka, zawarta w obrazie posiadłości, pomaga mu wcielić się ponownie na ziemi (reinkarnować):
Pełny tekst wystąpienia Megre na spotkaniu czytelników, które odbyło się 15.12.2002 w Niemczech obok Sztutgardu:

Przewodnicząca: Władimirze Nikołajewiczu,czy ważny jest kształt działki na której powstaje przestrzeń miłości? W swoich książkach pisał pan o działkach kwadratowych, narysowanych przez Anastazję. W internecie zaś aktywnie omawiajne są działki-sześciokąty. One mają obwód większy od sąsiadów na kwadratowych działkach...

Megre: Przecież podczas przerwy mówiłem o tym, jak projekt zrobić. I wydawca mówił - dawaj, teraz wydamy książkę, będą w niej rysunki, projekty itd. itd. Zacząłem mówić o tym z Anastazją, bo ona zrobiła koncepcję tego projektu. Ja też zapaliłem się do tego. Wydawca mówił - to będzie bestseller, ta książka. No, ten projekt osady, jak trzeba go robić, niech ona wszystko opowie. Więc kolejny raz rozmawiałem z Anastazją. Dawaj, mówię, teraz wszystko narysujemy, to co uważasz za ważne.
Ona mówi - nigdy sobie nie pozwolę na coś takiego. To bardzo trudne zadanie. I ty nie zdradzaj wszystkiego, co tobie powiedziałam. Mówię - dlaczego, przecież to dobra rzecz, zrobić taki superszczegółowy projekt … A przecież ona zna każdą trawkę, wszystkie zależności itd.
Ona mówi – po co robi się ten projekt? Co jest najważniejsze w tym projekcie? Mówię - no, żeby sadzić tak rośliny, żeby dobrze było, żeby wszystko samo pracowało. Ona może pomóc w tym, żeby żeby wszystko samo działało i współpracowało.
Ona mówi - nie, Władimirze, w tym projekcie najważniejsze to myśl człowieka dążąca do wieczności. I jeśli się pomylę, pomyli się ten, kto spróbuje to zrobić - oszukasz ludzi w ten sposób. To każdy powinien zrobić sam, tylko sam. Wtedy on wróci.
Pytam - a co człowieka będzie oczekiwać na ziemi, co go stamtąd zawoła do powtórnego wcielenia? Myśl, którą tam włożył, która rośnie, rozkwita każdą wiosną, pamięta go, woła, dzieci, które tam zostały - chodzą, one przytulają się do tych drzew, one przytulają się do jego myśli. One z nim obcują. Jest o tym przypowieść, czytaliście na pewno "Kiedy bracia przyszli na grób"… No czytaliście, krótko mówiąc.
Rozumiecie, więc to świadomy wybór - nie wolno tego projektu opublikować. W żadnym wypadku. Czy to moralne? Ona wzięłaby teraz, łupnęła, i miliony ludzi budują posiadłości według jej projektu. Jaka ja jestem genialna, jaka ja jestem dobra. I wszystko. Ale ona tego nie potrzebuje. I teraz zrozumiałem, że nie wolno tego zdradzić (...) i każdy musi to zrobić sam, i każdy powinien sam wychowywać swoje dziecko. Każdy sam. Wtedy uczynisz je swoją kontynuacją. Każdy sam powinien najpierw uświadomić sobie".

Konferencja czytelników z Władimirem Nikołajewiczem megre w Berlinie 07.12.2002.:

"Następne pytanie: Proszę powiedzieć, gdzie można poznać jakie gatunki roślin i w jaki sposób trzeba rozsadzać na działce.

Władimir Nikołajewicz Megre: Świetne pytanie![…]. Jeśli ja teraz, Wam, na przykład, dam rysunek-projekt, wszystko według niego stworzycie… Wyrosną drzewa, krzaki i trawa i pójdzie to wszystko w wieczność. One będą wieczne. Drzewa mogą i 800 lat rosnąć itd. Ale co pójdzie w wieczność? Materia. I nie wasza myśl, nie wasza. A powinniście skierować w wieczność swoją myśl. Wtedy wy znów reinkarnujecie. Ziemia będzie wołać i oczekiwać waszej duszy. I nie rozsypiecie się po całym wszechświecie. Nie rozpłynie się wasza dusza na cząsteczki po całym wszechświecie. Teraz zrozumiałem, że nie może i wolno robić ujednoliconych projektów. Potrzebne są tylko ogólne założenia. Tylko poryw duszy. Nawet jeśli zrobicie błąd, to będzie wasz błąd. I kto wie, co powiedzą wasi potomkowie po 200-300 latach? Po co mój pradziad drzewo tu posadził? Trzeba było trochę bardziej na lewo. A mniejszy wasz potomek, praprawnuk, powie - nie, właśnie tu powinno rosnąć, ponieważ …
Chcę powiedzieć, teraz to zrozumiałem, tylko swoje myśli trzeba wysyłać do wieczności, w przyszłość. Jeśli ktoś narysuje obraz, a my wszyscy będziemy go przerysowywać, to to będą kopie, mało co warte. Każdy z nas powinien narysować swój wspaniały, żywy obraz według swojego projektu". Przy projektowaniu swojej posiadłości człowiekowi musi uświadomić sobie, że jemu pierwotnie została dana cała informacja, również o tym, jak i z czym wszystko rośnie i współdziała. Ale jeśli człowiek, przeczytawszy książki o współdziałaniu różnych roślin między sobą, zacznie rysować posiadłość na bazie tej informacji, to on cudze myśli (nie swoje) będzie umieszczać na papierze, a potem na ziemi i wtedy pójdą w wieczność nie jego myśli. Dlatego uważam, że lepiej rozmieszczać rośliny na kartce, bazując na swoich myślach, uczuciach, obserwacjach, jak co rośnie w przyrodzie, i kierować się zasadą, "Cieszy to mój wzrok, uczucie piękna rodzi się we mnie".

Chcę również podkreślić, na czym jeszcze polega ważność stworzenia szczegółowego projektu posiadłości przez każdego człowieka. A polega ona na materializacji marzenia Anastazji o przyszłości Rosji (i innych krajów). Wiadomo, że kiedy idea ogarnia ponad 1% ludności, to tworzy się "kolektywna świadomość" i zaczyna się proces transformacji. Sęk w tym, że Anastazja stworzyła, i poprzez książki W. Megre "rozpowszechniła" 3 obrazy (według nauki obrazowości): obraz szczęśliwej rodziny, obraz dobrego władcy i obraz sprawiedliwego państwa (mniej więcej).
Czyli, Anastazja już stworzyła obraz przyszłej Rosji (i krajów byłego związku radzieckiego), ale ona nie stworzyła obrazu dla każdej rodowej posiadłości, bo to ma zrobić każdy człowiek (rodzina) osobiście, żeby móc znowu wcielić się na Ziemi. I okazuje się, że w obrazie Anastazji, tam gdzie powinny być rodowe posiadłości, znajdują się "białe plamy". I one będą dopóty, dopóki każdy z nas nie zrobi szczegółowego projektu zagospodarowania rodowej posiadłości (obrazu posiadłości). I kiedy ludzie zaczną tworzyć obrazy posiadłości, wtedy i obraz Anastazji o przyszłości Rosji (i Polski również) zacznie się realizować (on już zaczął stopniowo się materializować). I kiedy zbierze się ponad 1% szczegółowych obrazów rodowych posiadłości, wtedy lawinowo zostanie urzeczywistniony dany obraz Anastazji. I od każdego z nas zależy, kiedy zrealizuje się marzenie Anastazji, kiedy Rosja przyszłości (kraj, składający się z rodowych posiadłości) stanie się faktem.

Oto, jak to opisane w piątym tomie książki W. Megre "Kim jesteśmy?" W rozdziale "Miasto nad Newą":

"Anastazjo, powiedz, w którym roku przyjdzie do Rosji ta wspaniała przyszłość?
— Rok, Władimirze, możesz sam określić.
— Jak to sam? Czy czas podlega człowiekowi?
— Czyny każdemu w czasie podlegają. Wszystko, co zostało stworzone w marzeniach, już w przestrzeni istnieje. Marzenie wielu ludzkich dusz – twoich czytelników - marzenie Boskie urzeczywistnią w materii. To, co zobaczyłeś, może się urzeczywistnić za trzysta lat, ale może i teraz, w mgnieniu oka.
— Momentalnie?.. Ale w mgnieniu oka nie zbuduję domu a przez rok nawet sad nie wyrośnie.
— Ale jeśli tam, w swoim mieszkaniu, w doniczkę małą z ziemią posadzisz nasiono, z którego wzejdzie kiełek rodowego drzewa, który będzie rosnąć w przyszłej posiadłości…
— Sama mówisz, że będzie, a nie jest. To znaczy, że marzenia nie mogą urzeczywistniać się w okamgnieniu.
— Jak to nie mogą, przecież rzeczywiste nasionko posadzone przez ciebie, ono jest początkiem zmian. Z całą przestrzenią współdziała ten zalążek, twoje marzenie materializując, energie wspaniałe i jasne otoczą cię, i staniesz sam przed Ojcem jako ucieleśnienie Jego marzenia.
— Ciekawe. To znaczy że trzeba działać natychmiast?
— Oczywiście.
— Tylko gdzie słowa znaleźć, żeby ludziom wszystko zrozumiale objaśnić?
— Słowa znajdą się, jeśli będziesz w stanie przed ludźmi szczerym, prawdziwym być.
— Nie wiem co z tego wyjdzie, ale działać będę. Zapadło mi w serce twoje marzenie, Anastazjo. I bardzo chcę ujrzaną przyszłość jak najszybciej zmienić w rzeczywistość".

Myślę, że w pierwszej kolejności każdy powinien, najpierw w myślach, stworzyć szczegółowy obraz rodowej posiadłości, a także zrozumieć i uświadomić sobie idee Anastazji o rodowych posiadłościach. Ważne, aby pojmować i realizować ideę o posiadłościach nie jako ideę hektara ziemi, a właśnie jako ideę o rodowych posiadłościach, opartych na zasadach, wypowiedzianych przez Anastazję.

Artykuł Władimira Megre "Śpiący wedrusowie":

"Uważają nas za sektę, nie mówmy więc o Anastazji. Będziemy mówić tylko o ideach przez nią wypowiedzianych, o rodowych posiadłościach, zaprosimy innych pisarzy." Na początku zgodziłem się, stwierdziwszy, że najważniejsze jest osiągnięcie celu, ale wkrótce nie wiem dlaczego stało mi się ciężko i nieprzyjemnie na duszy. Podjąłem decyzję o nie uczestniczeniu w konferencji w Gelendżyku. Komitet organizacyjny zaprosił innych pisarzy, oni opowiadali o swoich książkach, członkowie komitetu mówili o rodowych posiadłościach, ale kiedy mówi się o wszystkim, to mówi się o niczym. Wyszła jakaś błazenada. Jak potem się okazało, bardzo dobrze zaplanowana… Ale dlaczego tak ciężko mi było na duszy? Wydawałoby się, ludzie szczerze chcą pomóc sytuacji, promować ideę. Niechaj bez Anastazji, wszystko jedno byle wypromować.
Stop! Przecież nie można urzeczywistnić idei rodowych posiadłości bez Anastazji! Bezpłatny hektar, oczywiście, wielu zgodzi się wziąć. A dalej co? Zwykłe pole ziemniaczane? Albo rozkoszny cottage(podmiejską wieś) z podstrzyżonymi po angielsku trawnikami dookoła? Tak przecież to wszystko już istnieje. Po co wtedy ogród zakładać? Sedno, jak się okazuje, wcale nie tkwi w hektarze, wszystko zasadza się na filozofii, uczuciach, odczuwaniu Świata i przeznaczeniu Człowieka, który przyszedł na ten hektar ziemi.
I jeśli usuniemy Anastazję, wyjmujemy ten hektar z kontekstu, przedstawionego przez Anastazję, usuwamy najważniejszy element i tym samym kompromitujemy ideę. Otrzymujemy kołchoz, elitarne osiedle z równiutkimi trawnikami i cottage. Otrzymujemy smutne wczoraj, a nie przyszłe jutro. Anastazjo! Jak mi nieprzyjemnie przed samym sobą, że przez chwilę wyparłem się Ciebie, związku z Tobą, zwątpiłem".

Wystąpienie W. Megre na spotkaniu w Krasnodarsku:

"… Z drżeniem, z bojaźnią patrzę na jego wystąpienie, ponieważ dla mnie będzie strasznie, jeśli Putin z ekranu telewizora nagle powie > ja jestem anastazjowcem tak jak wy wszyscy. Proszę, oto mój prezydencki dekret o przydzieleniu każdej rodzinie hektara ziemi.,wydarzy się katastrofa. Rozumiecie, nie wolno teraz dawać tego hektara, trzeba najpierw projekt zrobić. Trzeba najpierw wewnątrz siebie uświadomić, jaki w tym sens. Trzeba najpierw wewnątrz siebie być przygotowanym przyjść na ten hektar. A jeśli teraz wszystkim dadzą, to powstaną pola buraczane. Więc niech lepiej mówią, że to sekta. Niech lepiej coś nas hamuje. W almanachu sam wystąpię i będę hamować ten proces. Dopóki nie będzie projektów, dopóki nie będzie prawdziwego, świadomego rozeznania, nie wolno tej idei splugawić. Będę o tym cały czas mówić. Czekam i patrzę, co się będzie działo z tą ziemią…". [..]

Wystąpienie W. Megre na konferencji w Gelendżyku w 2000 r.:

[…] A na tej planecie jest moja polanka, malutki punkcik, hektar ziemi. I twoja. I wasza. Murzyn u siebie zrobił taką samą polankę i Amerykanin też... Słusznie, im jest o wiele, wiele trudniej. Ponieważ w Chinach jest mniej ziemi. W Ameryce mnóstwo gruntu zalano asfaltem. Tam w ogóle ziemia jest zniszczona. Najkorzystniejsza sytuacja na świecie, na całym świecie - to właśnie ta w Rosji. W Rosji i krajach byłego związku radzieckiego. Gdzie jest ziemia, gdzie jest doświadczenie działkowców, gdzie pojawiło się dążenie wśród ludzi, gdzie zamykane są zakłady, przecież to dobrze, starczy tego czadzenia,.gdzie są bezrobotni itd. Wytworzyła się sytuacja niespotykana nigdzie indziej.. Myślę, że Rosja będzie pierwszym krajem, który pokona narkomanię, przestępczość. Zacznie się bardzo wielki rozwój ekonomiczny. Wyobraźcie sobie! Z Rosji będzie największy na świecie eksport ....Mówię nie tylko o Rosji, mówię o tym nowym wspaniałym kraju, być może o Wspólnocie Niepodległych Państw, w której zacznie się kolosalny eksport artykułów żywnościowych. No, staje się jasne, że ta tendencja już się dzieje. Nikt nie będzie chciał jeść byle czego. Zechcą jeść tylko rosyjskie produkty. […]

Wywiad z Władimirem Megre (Kursk, 19 października 2002 roku):

"Pytanie: Proces postępuje bardzo burzliwie. W niewielu regionach dają ziemię. Nie dałoby się przyspieszyć tego w jakiś sposób?

Megre: Osobiście nie chciałbym przyspieszać tego procesu. Mało tego, zahamowałbym go. Rozumiecie? Dziadek mówi, że to przeciwdziałanie, które teraz istnieje, ono jest przewidziane. Nawet nie tyle przewidziane, co przesądzone. Rzecz w tym, że idea jest ważna, a jeśli zanadto się pospieszymy, możemy ją zdyskredytować. Zanim zrobi się swoją rodową posiadłość, trzeba wykonać jej model. Wymodelować ją najpierw swoją myślą, wszystko bardzo dokładnie wyobrazić. Przyszliście na ziemię. No co, wziął łopatę, kop grządki. I wyjdą grządki takie jak dawniej. A nie o to chodzi.
Chodzi o to, żeby stworzyć przestrzeń, które będzie cię karmić i przy której nie trzeba wiele wysiłku, zobacz, jak męczą się niektórzy działkowcy na 600-set metrach. A tam nie trzeba będzie się tak wysilać. Oni teraz eksperymentują: Pomidorów nie okopywali, nie pielili, a po prostu posadzili w ogrodzie wśród traw. One dojrzały bez cieplarni i były lepsze niż u sąsiadów.
Oczywiście, projekt każdej posiadłości z osobna to projekt... Jeśli wykonać go dokładnie, to będzie bardziej skomplikowanie, niż zrobić statek kosmiczny. Ponieważ w statku mamy mechanizm podzielony na elementy. A tu działamy z żywą przyrodą. Drzewo jest wielokrotnie mocniejsze niż statek kosmiczny. Małe nasionko utrzymuje w sobie kolosalną objętościowo informację. Właśnie z tymi mechanizmami, jeśli to można nazwać mechanizmami, mamy do czynienia. Tu trzeba być malarzem. […]
Przy tworzeniu obrazu(szczegółowego projektu) rodowej posiadłości, ważne jest aby wyobrazić sobie swój tryb życia i zwyczaje w samej posiadłości. Na przykład, na początku pobytu na rodowej ziemi, trzeba się przygotować, do takich rzeczy jak przechowywanie jedzenia; oświetlenie, ogrzewanie, sprzątanie; pranie, suszenie bielizny; kąpanie się; mycie naczyń; kwestia toalety; wychowanie i nauka dzieci; utylizacja śmieci. Jakie przy tym zastosujesz środki, przedmioty, sposoby. Przemyśleć, jak chemiczne środki piorące zamienić na naturalne. Jak sprzęty w gospodarstwie z nieorganicznych (ekologicznie szkodliwych) zamienisz na organiczne. Co zrobić z organicznymi i nieorganicznymi odpadami, jeśli się pojawią. Jak podłączenie do sieci(elektrycznej, wodociągowej, kanalizacyjnej, gazociągowej) zamienisz na alternatywne, autonomiczne i ekologiczne sposoby, bez szkody dla sąsiadów.
Zrozumcie, że przystępować do urządzania rodowej posiadłości na ziemi (jej materializacji) można dopiero wtedy, gdy całkowicie, szczegółowo, konkretnie przemyślimy zarówno sam projekt posiadłości, jak i obraz życia w nim. Czyli, lepiej zaczynać wysadzanie roślin wtedy, gdy masz całkowicie gotowy i przemyślany projekt. Projekt rodowej posiadłości można porównać z projektem architektonicznym domu. Przecież dom zaczyna się budować wtedy, gdy jest szczegółowy projekt tego domu, z określeniem "gdzie i jaki gwóźdź będzie wbity". A przecież posiadłość to też dom, tylko żywy. I kiedy będzie zakończony szczegółowy projekt żywego domu, dopiero wtedy można zaczynać jego budowanie. […]

"Rozważając, od czego zacząć projekt posiadłości, zrozumiałem, że idealny i racjonalny proces jest opisany w 4 książce W. Megre "Stworzenie". I zrozumiałem, że tworzyć projekt w myślach, potem przenieść go na papier i następnie materializować na ziemi, należy w tej kolejności, jak to mówiła Anastazja:

"Nasza działka znajduje się na pustkowiu, pustkowie to jest ogrodzone żywym płotem. A jeszcze trzy czwarte lub połowę zaplanujemy pod las, posadzimy w nim różne drzewa. Na skraju lasu, graniczacym z pozostałą ziemią, wysadzimy żywopłot z takich krzaków, żeby nie mogły przejśc przez nie zwierzęta i deptać naszego wysianego ogrodu. W lesie z żywych sadzonek posadzonych blisko siebie wzniesiemy zagrodę, gdzie później będzie żyła jedna lub dwie kózki. A jeszcze wzniesiemy z sadzonek schronienie dla kurek niosek. W ogrodzie wykopiemy nieduży i niegłęboki staw, wielkości około dwustu metrów kwadratowych. Wśród leśnych drzew wysadzimy krzaki maliny, porzeczki, a na skraju lasu poziomki. W lesie potem, jak już drzewa trochę podrosną, ustawimy ze trzy puste kłody dla pszczół wśród gałęzi. Również z drzew wysadzimy altankę, gdzie będziesz mógł obcować z przyjaciółmi albo z dziećmi, chroniąc się przed upałem. I letnią sypialnię żywą wzniesiemy, i pracownię, gdzie będziesz tworzyć. I jeszcze sypialnię dla dzieci i salon dla gości... Do wszystkiego tego trzeba dodać, że ważna jest indywidualność planowania, "żeby każdy swoją myśl, duszę i marzenie wplótł do tworzenia. Intuicyjnie każdy może poczuć, co dla niego, i dzieciom i wnukom radość przyniesie"
(Rozdział "Płot", cz 4 "Stworzenie").

Co się tyczy ogrodu, zrozumiałem, że kiedy sadzi się w tej kolejności, jak to opisała Anastazja, to ogród staje się mało kłopotliwy. Dlatego trzeba wysadzać warzywa pomiędzy trawy. Kiedy ziemia nie jest odkrywana, wtedy nie przesycha ani nie eroduje, zimą nie przemarza (jeśli zostawiać na ziemi wszystko to, co na niej rośnie; także to będzie równocześnie i nawozem i ściółką). Do tego, jeśli ziemi nie przekopywać, to pozostają w niej drobnoustroje i owady, które produkują biohumus w glebie i rozpulchniają ją. Obowiązkową odmianą, bez której nie ma możliwości wypełnienia harmonii w energetycznym mikroklimacie w ogrodzie, jest słonecznik (chociażby jeden). Koniecznie trzeba zasiać około 1,5 – 2 metry kwadratowe zbóż i absolutnie bezwzględnie zostawić wysepkę pod różne trawy (nie mniej niż 2 metry kwadratowe). Tej wysepki nie można obsiewać, powinna być naturalna. (Rozdział "Nasionko lekarz", cz. 1 "Anastazja").

Także koniecznie trzeba posadzić rodowe drzewo (Rozdział "Na obraz i podobieństwo", cz. 4 "Stworzenie").

"– Jeszcze powinniśmy zbudować solidny dom, żeby dzieci i wnuki mogły w nim żyć, i to bez żadnych problemów. Dom z cegły, piętrową willę z toaletą, wanną i centralnym ogrzewaniem. Na dzień dzisiejszy jest to możliwe w każdym prywatnym domu. Byłem na targach i widziałem mnóstwo różnych urzadzeń opracowanych dla wygody w prywatnych domach. A może teraz znowu powiesz, że nie powinno się wykorzystywać technicznego czary–mary?
– Wręcz odwrotnie, powinno się wykorzystywać. Jeśli masz możliwość skorzystać z tego, to wszystko trzeba zmusić, aby służyło twojemu dobru. Poza tym niezbędne jest płynne przejście w naszych przyzwyczajeniach. Tylko wiesz, twoim wnukom nie będzie potrzebny wybudowany przez ciebie dom. Zrozumieją to, kiedy podrosną. Będzie im potrzebny inny dom. Właśnie dlatego nie warto wkładać dużo wysiłku, aby wybudować wielki i solidny dom.
(Rozdział "Dom", cz. 4 "Stworzenie")

Więc zrozumiałem, że dom najlepiej projektować i budować na samym końcu. Przecież, jeśli na początku zbudować dom, to będziesz żyć w pustym miejscu, dopóki nie wyrosną drzewa i krzaki. Także, jeśli natychmiast zaczniecie od warzywnika, a nie od żywego płotu, to pewnie wiele trudu poświęcicie na hodowlę warzyw i innych upraw. Na początku można zostawić ogród pod ugór (ziemia sama ureguluje skład gleby) albo obsiać gorczycą, co dwukrotnie zwiększa urodzajność gleby (tak radziła Anastazja Władimirowi, co mówił na jednej z konferencji). A w tym czasie można dopracować swój projekt posiadłości.
Jeśli zamierzacie żyć z sąsiadami-jednomyślennikami, to koniecznie trzeba stworzyć wspólny i szczegółowy obraz (projekt) rodowej osady. Pożądane, aby w schemacie były zawarte:
kształty, rozmiary i ilość posiadłości;
Drogi, przejścia, ścieżki ze wszystkich stron działek;
Pas leśny dookoła osiedla;
Centrum osiedla, w którym prawdopodobnie będzie szkoła, klub, naturalny amfiteatr, punkt medyczny, ścieżki, polanki, klomby z kwiatami i wiele innych.
Także - obraz życia w osadzie: Wspólne kształcenie w szkole, wspólne obchodzenie świąt, podejmowanie różnych przedsięwzięć. Koniecznie trzeba jeszcze przewidzieć kolejność, podział na etapy urządzania infrastruktury osady itd. Waga projektu rodowego osiedla polega na tym, żeby stworzyć w myślach obraz szczegółowy, konkretny (co pomyślisz, to otrzymasz), to zbliża ludzi i każdy będzie widzieć nie "swoje" osiedle, a wspólne;
Lepiej możliwe rozbieżności, spory, niedomówienia rozwiązać na etapie "projektu", żeby potem nie wylewać swoich "emocji", związanych z tworzeniem osiedla, na ziemi; Wzmacnia to również kolektywną myśl i materializację stworzonego projektu przyszłości.
Także:

Wystąpienie W. Megre na konferencji w Gelendżyku w 2000 r.:

"Pytanie: Mówił pan, że istniejące osady mocno różnią się od tych, o których mówiła Anastazja. Czym się różnią? Organizacją, wewnętrzną czystością ludzi tam żyjących, czy jeszcze czymś innym?

Megre: Moje zdanie - wyróżniają się brakiem konkretyzacji i abstrakcyjnością.Ludzie myślą, przyjdę, ulokuję się w osadzie i wszystko będzie pięknie, coś wspaniałego się wydarzy. Do tego nie wolno dopuścić w myślach. Trzeba widzieć, zobaczyć to osiedle w szczegółach, zobaczyć rozplanowanie swojego domu, zobaczyć rozplanowanie swojej działki, zobaczyć otaczające działkę alejki, zobaczyć rośliny... Jeśli chcesz, żeby marzenie się spełniło, w pierwszym tomie o tym jest napisane, trzeba bardzo szybko myśleć, konkretnie i szczegółowo i tak dalej... Zobaczyć gdzie rośnie brzózka, a gdzie rośnie cedr, gdzie dąb. No i zobaczyć współzależności. I w myślach, to bardzo istotne, trzeba nakreślić schemat, wykonać model. Bardzo ważne jest przestrzeganie zasady: "To nie ziemia ma wam coś dać, to wy zróbcie coś wspaniałego dla Ziemi". Wtedy szuka się z postanowieniem "Zbuduję wspaniały Raj...". […]

Z wystąpienia W. Megre na konferencji w Gelendżyku w 2000 r.:

"To najważniejsze - wszystko przemyśleć. Kiedy myślisz o pięknym, dobrze się robi na duszy. Proszę więc myśleć o pięknym. […]"

Może powstać pytanie: "Czy należy zaczynać od projektu osady czy posiadłości?". Myślę, że lepiej zaczynać od projektu swojej rodowej ziemi, od swojej Przestrzeni Miłości, ale można równolegle opracowywać projekt osiedla. W każdym razie jestem pewny, że sam projekt osady (bez projektów posiadłości) nie wystarczy, żeby z grupą jednomyślenników zaczynać poszukiwania ziemi i wybór działek pod rodowe posiadłości.
Tak się złożyło, że ja, razem z jednomyślennikami zdecydowaliśmy się brać ziemię, mając tylko projekt rodowej osady i myśleliśmy, że to wystarczy, żeby przyjść na ziemię. Ale nie wyszło, ziemia nas nie "przyjęła". Potem zrozumiałem, że obraz rodowej osady składa się z obrazów rodowych posiadłości. A u nas był tylko projekt osady i nie "działał", bo tam gdzie poowinny być szczegółowe projekty rodowych posiadłości, mieliśmy "białe plamy".
I zrozumiałem, że obraz rodowej osady zacznie "pracować" wtedy, gdy każdy z nas będzie miał swoje projekty posiadłości. Do tego, posiadłości stanowią około 90% obrazu osady. Dlatego, projekt osady staje się szczegółowy i konkretny, kiedy w nim są obecne projekty posiadłości. […]: "Chcesz zmienić świat, zacznij od siebie", czyli zacznij od swojej przestrzeni (rodowej posiadłości), gdzie będziesz żyć.

Ma znaczenie jeszcze taka kwestia jak nazwa rodowej osady. To pytanie powinno być rozważone zarówno przez kolektyw, jak i indywidualnie. Myślę, że dopiero można nazwać osadę, po tym jak się ją zobaczy, "porozmawia" z ziemią. Także trzeba się określić: Tworzycie rodową osadę czy ekowioskę, zwykłą wspólnotę, osadę rozwoju duchowego, czy jeszcze co innego. Jeśli chcecie tworzyć osady, o jakich mowa w książkach W. Megre, u ich podstawy leży idea stworzenia przez każdą chętną rodzinę Przestrzeni Miłości na swojej rodowej ziemi, więc należy taką osadę nazywać rodową osadą ("jak statek nazwiesz, tak i popłyniesz"). Myślę, że lepiej używać nazwy „rodowa osada" zamiast „ekowioska" z powodu ważności słowa „Ród".

Z konferencji w Sankt-Petersburgu, 2005r.:

[…] Do tego sam dziadek Anastazji wspominał o osiedlach nowego typu, a ekowioska nie jest czymś nowym, do tego samo słowo „eko " jest zagranicznego pochodzenia, na przykład, ekonomika, ekologia. [..] Dlaczego lepiej używać terminu "rodowa osada" zamiast "ekowioska"? Przypuśćmy, do mnie podchodzi człowiek i zaczyna opowiadać, że oni żyją w ekowiosce i zapraszają do siebie nowych ludzi. Zacznę pytać, czy to ekowioska, oparta na zasadach sformułowanych przez Anastazję itd. Przecież, teraz istnieją ekowioski rerichowców, krysznowców, iwanowców, jak również ekowioski według reguł prawosławia i mnóstwo innych. Nawet, jeśli będą tworzyć osadę, składającą się z rodowych posiadłości, ale ona będzie nazywana ekowioską, to muszę się upewnić, że tam tworzą rzeczywiście osiedle nowego typu, oparte na założeniach Anastazji, a nie ekowioskę o odmiennym profilu. Osada osadzie nierówna, bo rodowe osady różnią się od ekowiosek powstałych przed napisaniem książek Władimira Megre.
Dlatego, żeby ludzie rozumieli, że tworzymy osiedla nowego typu, założone na zasadach, wypowiedzianych Anastasja, to i nazywać te osady trzeba "rodowymi". Teraz istnieją różne wspólnoty (osady) buddystów, krisznowców i prawosławnych i nikt z nich nie wstydzi się tego, jaki światopogląd wyznaje.

Ale ekologia, moim zdaniem, w rodowej posiadłości i rodowej osadzie - to zaledwie mała część całości. I słowo "ekologia" do rodowej posiadłości niezupełnie pasuje, to bardziej odnawianie utraconej więzi z przyrodą, a także odnowienie niewidocznej nici ze swoim rodem, z przodkami i poprzez to odbudowanie więzi nawet z Bogiem. Innymi słowy, chcę powiedzieć, że ekologia w rodowej posiadłości i osadzie nie jest sprawą nadrzędną, najważniejsze to odnowienie rodu, więzi rodzinnych ze swoim rodem, połączenia ze źródłem, przywrócenie boskiego obrazu życia. Dlatego, jeśli używamy nazwy "ekologiczna wioska", to na pierwszym miejscu stawiamy ekologię, a jeśli mówimy "rodowa osada" - to w tej wiosce, na pierwszym miejscu stoi ród, więzi rodzinne […].
Nam, w pierwszej kolejności, koniecznie trzeba odbudować więź ze swoim rodem, a ekologia powstanie jako naturalna konsekwencja odnowienia więzi, w tym więzi z Przyrodą. Jaką ideę chcemy dla siebie urzeczywistnić i rozpowszechniać: obraz życia epoki wedyzmu, boski obraz życia w posiadłości czy ekologiczne zasady życia? Anastazja mówiła, jeśli dobrze zrozumiałem, o PRZY RODzie, a nie o EKO LOGii. […]

Pewni ludzie chcą wziąć trochę ziemi "na zapas" dla swoich dzieci, żeby one żyły po sąsiedzku. Ale zastanawiał się ktoś, co za tym idzie? Po pierwsze, wy dziecku tym samym wskazujecie, że ono w przyszłości będzie żyć koło was, nie pytając go, czy zechce być waszym sąsiadem. A może on zechce przedłużyć waszą Przestrzeń Miłości?(a wy je na przyszłość "wypędzacie w sąsiedztwo"). Po drugie, dziecku narzuca się, żeby tworzyło swoją przestrzeń koło waszej, a nie tam, gdzie jemu podpowie dusza (czyli po staremu, wszystkie decyzje podejmuje się za dziecko, i determinuje jego los). […]
Bardzo ważne, żeby ze wszystkich stron działek były przejścia, ścieżki i drogi. To potrzebne również dlatego, żeby nie zacieniać sąsiedniej działki żywopłotem. [..] oraz, żeby można było podejść, podjechać z każdej wygodnej strony i do każdej potrzebnej działki. Drogi można zostawić gruntowe, pokryte roślinnością. Wtedy przyjemnie chodzić boso i cieszy oko "zielony dywan". […]

Uważam także, że lepiej nie robić wspólnych żywych płotów, stawów i domów-bliźniaków, inaczej trzeba będzie nie tylko obliczać to, co z twojej strony będzie rosnąć, ale i od strony sąsiada, a to już obce myśli i może się zdarzyć włażenie w "cudze grządki".

Centrum osiedla lepiej zrobić jedno, a nie kilka mniejszych. I powinno być mniej więcej w środku, stąd jego nazwa. Do niego trzeba doprowadzić wygodne ścieżki z każdej działki. W osadzie sąsiedzi jednoczą się w centrum, a nie rozdzielają na "centra". Koniecznie trzeba świadomie, rozumnie stworzyć projekt centrum osady, żeby nie było niepotrzebnych, zbytecznych (które mogą stać się takimi z czasem) budowli, które potem trzeba by rozbierać. Na przykład, po co potrzebny w centrum osady hotel, przecież to nie jest " kompleks wypoczynkowy". Do tego, o wiele przyjemniej będzie zaprosić gości do swojej posiadłości, niż do hotelu, który jeszcze trzeba administrować i doglądać. […]

Jak się wszystko dobrze zawczasu przemyśli, to nie ma potrzeby tworzyć regulaminu w osadzie, bo żaden regulamin i tak nie zastąpi życzliwych stosunków między sąsiadami. […] Kwestie dotyczące całej wspólnoty, powinny być omawiane na ogólnym spotkaniu albo radzie (wiecu), w którym uczestniczą wszyscy mieszkańcy osady, a dzieci mają takie same prawo głosu jak dorośli.
Koniecznie trzeba przemyśleć do tego jeszcze takie kwestie, jak dostęp do elektryczności, gazu, wodociągów, kanalizacji, ogrzewania w osadzie. […] Jeśli doprowadzić prąd kablem po słupach, to trzeba będzie co jakiś czas podcinać korony drzew, kiedy podrosną. Żeby nie dopuścić do skażenia gleby i wód gruntowych, należy przemyśleć odpływy kanalizacyjne, a także kwestię utylizacji odchodów. Myślę, że tu lepiej stosować zasadę rozproszenia, a nie gromadzenia w jednym miejscu. […]
Jeśli ktoś zechce używać nawózów na swojej działce, niech pomyśli i o sąsiadach, że będą zmuszeni oddychać nie tylko eterami traw, ale i zapachem nawozu. Zwierzęta też można "szprycować", żeby nie chorowały i szybciej rosły, i cała ta "chemia" skumuluje się w oborniku, dodając jeszczenegatywne emocje zwierząt, powstałe od takich warunków. Może więc lepiej użyźniać ziemię tym, co na niej rośnie, a także wysiewaniem zielonego nawozu (gorczyca, koniczyna, lucerna, groch i inne).
Co do zwierząt, to każdy z nas powinien uświadomić sobie, że jesteśmy odpowiedzialni za te, które oswajamy. Również od nas zależy, czy zwierzę będzie przyzwyczajone do karmienia (uzależnione od gospodarza), czy będzie samo się żywić, także zimą. Od naszego zachowania i stosunku do niego zależy, czy nasze domowe zwierzęta będą wegetarianami czy nie. Przed tym, jak jakieś do siebie wprowadzisz pomyśl, czy będziesz w stanie je utrzymywać, i to tak, żeby nie dokuczało sąsiadom. Zanim zechcesz coś użyć, zrobić w swojej posiadłości, pomyśl, czy będzie od tego wszystkim dobrze albo, przynajmniej, czy nikomu to nie zaszkodzi (szum, kurz, zapach na sąsiednie działki). To odbija się na całej przestrzeni osady i każda zła myśl albo nieprzyjemna emocja w twoją stronę (w stronę twojej działalności) zostaje w twojej posiadłości.

I od każdego sąsiada będzie zależeć: robimy Przestrzeń Miłości w rodowej osadzie albo wiejski biznes, produkcję rolniczą jak na zwykłej wsi albo fermie. Wszystko to zależy od tego, z jakimi myślami człowiek tworzy swoją przestrzeń: Dla Miłości czy dla korzyści materialnych (jako źródło dochodu), dla wiecznego życia w raju czy dla spędzenia reszty swych dni na wsi.
Także nie warto przy tworzeniu rodowej posiadłości i osady, stawiać pieniądze "na piedestał", zawieszać się na nich, uważać, że bez pieniędzy nie stworzysz posiadłości, i domu nie zbudujesz. Można i bez pieniędzy wyposażyć swoje rodowe gniazdko: pędami, zebranymi w lesie, obsadzić swój ogród, las, z nasion, wziętych z pola, posadzić rośliny na swojej ziemi, z tego, co "pod nogami" albo w pobliżu (glina, ziemia, słoma, trzcina, łoza, drzewa, kamienie i inne) zbudować dom. […]

Ale to nie znaczy, że trzeba odrzucać pieniędze i osiągnięcia cywilizacji. Odwrotnie, ich można i trzeba używać do czynienia dobra, w tym do tworzenia rodowej posiadłości i osady. Pieniądze mogą początkowo pomóc w wyposażaniu posiadłości, potem one, do zabezpieczenia życia w posiadłości, nie będą potrzebne. […] Czy zaczynać od posiadłości czy od infrastruktury? Zacząłbym od urządzania swojej posiadłości, niż od infrastruktury osady (z uwzględnieniem planów dróg, przejść i innych działek). Jeśli, w pierwszej kolejności, zaczęto by budować centrum osady, na przykład, szkołę, to kto będzie żyć w tej osadzie i chodzić do tej szkoły, jeśli posiadłości nie są zagospodarowane. Po co potrzebna infrastruktura bez zagospodarowanych posiadłości? Rodzina zacznie wtedy żyć w osadzie, kiedy ona już żyje w swojej posiadłości i powstało w niej życzenie tworzenia infrastruktury. […]

Źródło: http://ecoby.info
Tłumaczenie - Mateusz Aponiewicz


Wyszukaj

Polecamy