Życie to święto.

(Sprawa czasu wolnego w osadach).

Ktoś mi ostatnio opowiadał - kupili ludzie domki na wsi, zamieszkali tam. I wszystko byłoby dobrze, gdyby się nie nudzili, biedaczyska. Problem wolnego czasu, wspólnego odpoczynku. Jeśli się go nie rozwiąże, młodzież tam nie zostanie, odjedzie do miasta.

Dwa lata temu do Kijowa przyjechała kobieta z Meksyku. Ona opowiadała o życiu wspólnot indiańskich, które zachowały dawną kulturę życia. Były one pod wieloma względami podobne do naszych, starożytnych. U jej podstaw leżało rolnictwo, wspólnota. Jeden z filarów ich porządku życia to święta. Przy czym, świąt mieli wiele i, w odróżnieniu od naszych, ich święta mogą trwać po parę dni, nawet tygodni.
Kiedyś rozmawiałem z jednej utalentowaną jasnowidzką - ekstrasensem. Ona "sczytała" informacje z prastarych wyrobów z kamienia epoki trypolitańskiej ( 4 - 6 tys. lat p.n.e), które były wystawione w muzeum. Potem ona trochę mi opowiedziała o tym, co jej się udało "zobaczyć". W ogóle, kamienie mają interesującą właściwość - długo przechowują obrazową informację. Wtedy nie wiedziałem, na ile ta informacja jest wiarygodna i wcześniej nikomu o tym nie opowiadałem. Oprócz tego, informacja mogła być fragmentaryczna i nie dawać pełnego obrazu. Ale stopniowo wiele tych informacji potwierdziło się z innych źródeł, książek, tradycji.

O dawnych miastach trypolitańskich.

Żyli nasi przodkowie w czymś, co dziś odlegle można nazwać rodową posiadłością. Miasta nie były wtedy podstawowym miejscem zamieszkania ludzi. Miasta początkowo służyły do obchodzenia uroczystości. W czasie świąt do miast zjeżdżali goście, często z bardzo daleka. Dlatego miasto miało okrągły kształt, a w centrum znajdował się plac, gdzie były przeprowadzane obchody święta.

Na pytanie, w jakich domach ludzie mieszkali, uzyskaliśmy dziwną odpowiedź. Okazuje się, że ludzie zazwyczaj nocowali na dworze, pod gwiazdami, na świeżym powietrzu. A domki używano raczej w celach gospodarskich. Na przykład, do przechowywania zbiorów.
Paradoks: Archeolodzy szukają oznak rozwiniętej cywilizacji, wielkich skupisk domów, wielkich miast. A innego, starszego rodzaju cywilizacji, o innym obrazie życia mogą nie zauważyć.
Na pytanie, czy ludzie nie marzli zimą, odpowiedź była następująca. Ludzie posiadali silną energetykę. System termoregulacji starożytnych była taki, że mogli obejść się bez domów. Jako potwierdzenie przytoczmy choćby możliwości mnichów tybetańskich, którzy w górach, w mrozie mogą wykąpać się w górskim potoku i potem wysuszyć ubranie na swoim ciele. Prawdopodobnie więc potrzeby ubierania się były inne niż teraz. […]

A teraz o świętach.

Według mojej znajomej, najbardziej pasujące słowo, które odzwierciedla ideę dawnych świąt to festiwal. Festiwal sztuk. Przecież najlepsze dzieła człowieka człowiek stają się dziełami sztuki. Ludzie przyjeżdżali na święto, żeby wystąpić, pokazać siebie albo rezultaty swojej twórczości. I obejrzeć innych.
Kiedy u nas występuje karawana bardów, to mamy atmosferę święta. I im mniej będzie widzów - konsumentów cudzej twórczości a im więcej twórców, którzy będą występować sami, tym bliżej będziemy do świąt starożytności.
System świąt starożytności był związany z naturalnymi cyklami. Każdego miesiąca odbywało się jakieś święto, związane z pewnymi wydarzeniami w przyrodzie. Czyli, święta przychodzą nieubłaganie, jak pory roku. Chcesz czy nie chcesz - świętuj. A jak nie uczcisz, to być może, urodzaj będzie słabszy. Echo i nazwy wielu naturalnych świąt, między innymi, dotrwały do naszych czasów. Oprócz tego, były cztery święta, związanych z dniami słonecznej równonocy i przesileniami. I było jedno wielkie święto w roku …zgadza się, Boże Narodzenie. Tylko nie Chrystusa. Po prostu narodziny Jezusa zostały dopasowane do dawnego święta początku roku, jako znak nowej epoki.
A także, były jeszcze wielkie święta co cztery lata, których tradycję potem odziedziczyły igrzyska olimpijskie. Proszę zauważyć, że motto igrzysk olimpijskich to - "Najważniejsze jest nie zwycięstwo, lecz udział". Teraz te hasło przyjmuje się jako drwiące pocieszenie dla tych, którzy nie zdobyli medali. A wtedy ta zasada była bardzo ważna. Przecież nie można było przeprowadzać zawodów we wszystkich rodzajach sztuk, ponieważ było ich zbyt dużo. Weźmy, na przykład, tańce. Bezsensowne są zmagania klasycznego baletu i tańców latynoamerykańskich. Dlatego ludzie często przyjeżdżali tam aby po prostu wystąpić.

A teraz wróćmy do problemu wolnego czasu w rodowych osadach. Jak myślicie - czym ludzie zajmowali się w starożytności w okresach międzyświątecznych, w tak zwanym "czasie wolnym od pracy"? Oczywiście, przygotowywali się do kolejnych świąt. Wyobraźmy sobie - żeby wystąpić w zawodach tanecznych, trzeba:
1. Wymyślić muzykę i ,zazwyczaj, słowa do niej
2. Dokonać aranżacji
3. Nauczyć wykonywania jej muzyków i piosenkarzy
4.Wymyślić taniec
5. Nauczyć się tego tańca przez grupę tancerzy
6. Wymyślić i uszyć nowe kostiumy dla śpiewaków i tancerzy

Wyobrażacie sobie, ile sił twórczych trzeba w to zaangażować? I ile czasu na to przenaczyć? A przecież jeszcze należy być nowatorskim, najlepszym! Wtórność była źle widziana, to brak smaku, brak talentu. Wychodzi, że całe, wolne od pracy życie człowieka w przeszłości składało się z przygotowania do święta, kiedy człowiek był zajęty jakimś procesem twórczym oraz, później, bezpośrednim udziałem w święcie. A jeśli przypomnieć sobie, że przy innym obrazie życia ludzie na zabezpieczenie bytu tracili znacznie mniej czasu, niż dziś …

Wychodzi na to, że życie na Ziemi, podarowe przez Boga, jest jednym wielkim świętem. I w tym tkwi jego pradawny, zapomniany sens … Podobnie dzieje się Brazylii, przed karnawałem w Rio de Janeiro - ludzie przygotowują się cały rok, bardzo intensywnie. Oni tym żyją. Karnawał przekształca się prawie w narodową ideę, na której realizację wielu ludzie poświęca swój czas, siły i pieniądze. Karnawał jednoczy różne klasy. Bogaci finansują zakup materiałów na dekoracje, stroje i maski, a biedni je wytwarzają. Przeprowadzane są regularne treningi tancerzy. W święcie uczestniczą ogromne masy ludzi. Jest tam również tradycja- zawody drużyn - kto ma lepsze wystąpienie, choreografię, muzykę, stroje. Każda dzielnica miasta wystawia swój zespół, który powinien przedstawić nową pieśń i taniec. […] W Brazylijskim karnawale człowiek bezpośrednio uczestniczy w fantasmagorii muzyki, tańca, kolorów - całą duszą i ciałem. I jak tu samemu nie zostać malarzem, muzykiem i tancerzem jednocześnie? Jestem przekonany, że brazylijski karnawał jest oparty na prastarej tradycji.

A oto Europa ogląda swoją Eurowizję, siedząc przed telewizorami w miękkich fotelach i naciskając przyciski w telefonach. Taka konsumpcyjna kultura w końcu doprowadza do duchowej degradacji. […] Pamiętam, że byłem na jednym koncercie przyjezdnych bardów, w Kijowie. Bardowie poprosili, żeby na scenę wyszedł i wystąpił jakiś kijowianin.
W odpowiedzi - grobowa cisza. Proszę zauważyć, w tradycyjnych świętach słowiańskich naród masowo śpiewał i tańczył. Do upadłego. I nie było we wsi ani jednego, który nie umiałby śpiewać i nie znał mnóstwa pieśni. Albo nie umiał tańczyć. To nasza najdawniejsza tradycja. A to było przecież zupełnie niedawno i jeszcze w wielu rodzinach się zachowało. Zostało w podświadomości, w narodowych korzeniach.
Więc mamy się na czym oprzeć i od czego zacząć.

Bardzo ważne, żeby nowe święta nie przekształciły się w rytuały, dogmaty nowomodnych bożków, nawet wedruskich. Obecność rytuałów to przejaw religii. To domena ludzi z religijnymi stereotypami myślenia, którzy momentalnie zmieniają w dogmat wszystko, czego by im nie powiedział kolejny idol albo mesjasz.
To typowe dla okresu okultyzmu, [...] gdzie oficjalna część święta jest obowiązkowym rytuałem religijnym.


Tak naprawdę, istota narodowego udziału w świętach to jedyne w swoim rodzaju masowe przedstawienie teatralne, gdzie nie ma widzów – wszyscy są aktorami. Wcześniej ustala się tylko temat, kanwę przedstawienia. A reszta to wolna twórczość, poryw fantazji, zabawa. Ludzie sami napiszą scenariusze, wybiorą role, stworzą teksty, muzykę, wymyślą stroje. Musi być obecne uczucie improwizacji, nowości. Wtedy to będzie ciekawe, - ujawnią się możliwości i bodziec dla wspólnej twórczości. […]

A przecież święta spełniały jeszcze jedną ważną funkcję społeczną - człowiek na święcie mógł znaleźć swoją drugą połówkę. I cała atmosfera temu sprzyjała. Człowieka można bardzo dobrze poznać po rezultatach jego osobistej twórczości. Po pieśni, którą on stworzył. Po tańcu. Bardzo dużo można wywnioskować o człowieku po obrazie, który namalował. A jeśli człowiek niczego nie umie, to życie z nim będzie nieciekawe. Oprócz tego, sam proces wspólnych przygotowań do świąt także stwarza mnóstwo mżliwości do obcowania, wykazania się i przyjrzenia się innym.

Anastazja podpowiedziała jeszcze jedną ważną cechę świąt – używano ich jak część systemu nauczania. To zrozumiałe - żeby godnie się zaprezentować, trzeba wiele się nauczyć w okresie przygotowań. To jeden z podstawowych filarów nieprzymusowej nauki. A na samych świętach można obejrzeć wystąpienia mistrzów i też się czegoś nauczyć. Proszę zauważyć, że jedna z podstawowych zasad w systemie nauk Szczetinina to harmonijny rozwój człowieka. W jego szkole każde dziecko umie śpiewać, tańczyć, grać na instrumentach muzycznych, tworzyć wiersze itd. Tam jest to norma. Dzięki układowi świąt możemy odrodzić masową kulturę pieśni i tańca, część kultury duchowej naszego narodu.

Problem wolnego czasu w osadach to kwestia aktywności artystycznych. Jeśli w wiosce zbiorą się twórczy ludzie - im stale będzie brakować czasu na przygotowania do kolejnego święta, wystawy, konkursu albo festiwalu. A nieudacznicy - umrą z nudów albo przesiedzą całe życie przed telewizorami. […]

Na przykład, wyobraźcie sobie, drużyna z jednej wioski zaprasza drużynę z drugiej do zawodów, i już robi się ciekawie… Współzawodnictwo może się odbywać według następujących konkurencji.
1. Konkurs rysunku, fotografii, rzemiosła ludowego. Wszystko jest wystawione aby każdy mógł zobaczyć.
2. Przedstawienie grup, numery popisowe.
3. Konkurs pieśni.
4. Konkurs tańca.
5. Konkurs poezji.
6. Kalambury (czastuszka). Kolejni przedstawiciele drużyn wymyślają krótkie czterowersy, żeby się rymowały i były śmieszne. Przegrywają ci, którzy nie mogą przez minutę wymyślić kolejnych wersów.
7. Konkurs wiedzy i erudycji. Jury zadaje pytania i drużyny odpowiadają.
8. Konkurs anegdot. Historyjki odgrywane są w grupach, jako małe scenki.

Równolegle odbywa się konkurs kostiumów. Konkurs pejzaży, martwej natury, również karykatur - rysowanych w trakcie święta. Można dodać trochę zawodów sportowych, sztafet, zorientowanych bardziej na zręczność, niż na siłę. Pod koniec ogłasza się zwycięzców, zarówno w drużynach, jak i pojedynczo nominowanych. Po nagrodzeniu - powszechny karnawał i tańce. Jeśli współzawodniczy więcej drużyn, to święto może potrwać parę dni. Na przygotowanie takiego święta zejdzie niemało miesięcy. I tak, patrzcie tylko, raz dwa i zima minęła.

Autor: Siergiej Goroch "Rodowe posiadłości Białorusi" - http://ecoby.info

Tłumaczenie - Mateusz Aponiewicz


Wyszukaj

Polecamy